sobota, 11 stycznia 2020

Styczeń

         Historycznie, styczeń był zimowy, śnieżny i mroźny. Pamiętam przed dokładnie dziesięć laty, byłam wówczas na zwolnieniu lekarskim z możliwością chodzenia, był mróz minus jedenaście stopni i piękne słońce. Pojechałam wtedy do Wirt do ogrodu dendrologicznego. Brodziłam w wysokim sniegu, bo tylko niektóre alejki były odśnieżone. Drwale wycinali drzewa, więc słychać było brzęk pił. Palili ognisko, z pewnoscią, aby choć na chwile się rozgrzać. Dla mnie to był cudowny spacer.













niedziela, 5 stycznia 2020

Słoneczna niedziela

               Kiedy wracaliśmy z kościoła, świeciło piękne słońce, chociaż było chłodno. Jednak ten słoneczny dzień zachęcił do wyprawy. Niedaleko, bo postanowiliśmy zobaczyć tegoroczną, a może już ubiegłoroczną szopkę z piasku.  Odsłonięto ją 21 grudnia i można ją oglądać do 6 stycznia. To oficjalna informacja, więc możliwe, że będzie dłużej. Jest to  jedna z największych świątecznych atrakcji w Gdańsku. Jest to  dzieło, nad którym przez osiem dni pracowało czworo gdańskich rzeźbiarzy, absolwentów Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, Maciej Krause, Mariusz Otta, Dominika Kuczkowska i Katarzyna Mikłasz. Z 80 ton piasku zmieszanego z gliną wyrzeźbili oni figury inspirowane biblijną sceną Bożego Narodzenia. Wiedziałam, że jest przy parku oliwskim, pojechaliśmy więc niedoinforowani do parku. Prawdę mówiąć myślałam, że będzie tam jakaś informacja na ten temat. Przy wejściu do parku wisiał plakat na temat iluminacji świetlnych i nic poza tym. Weszliśmy do środka, pytając niektóre spotkane osoby gdzie można ją obejrzeć, niestety nikt z pytanych nie wiedział, czyli nie widział. Czy ludzie tam bywający wogóle wiedzieli, że takie coś jest. Jakaś pani powiedziała, że to jest na plaży. Owszem na plaży było, ale inna tematyka i jakieś dziesięć lat wstecz. Zaliczyliśmy jednak piękny spacer w parku. Zima też jest piękna i nawet potafi być kolorowa.



























             Oczywiście szopki nie odpuściliśmy. Próbowałam na prędce znależć coś  na ten temat w internecie. Znalazłam, ale nie adres, gdzie jej szukać. Obeszliśmy więc okolicę parku i znaleźliśmy ją nieopoda, przy ulicy Opata Rybińskiego 25. 






piątek, 27 września 2019

Szlakiem zamków, pałaców i twierdz / lubuskie i dolnośląskie/ cz. 2


                 Dzień piąty rozpoczęliśmy od Szprotawy.  Jej najwcześniejsze dzieje owiane są tajemnicą. Pierwszy przekaz kronikarza Thietmara jest pod datą 1000 roku. Była miejscem spotkania orszaku cesarza niemieckiego Ottona III, zdążającego do grobu św. Wojciecha w Gnieźnie, z orszakiem Bolesława Chrobrego, który wyszedł mu naprzeciw. W czasach największej świetności była siedzibą Piastów głogowskich. W II połowie XV wieku stanowiła lenno węgierskie, zaś na przełomie XV i XVI wieku zarządzali tymi terenami polscy królewicze Jan I Olbracht i Zygmunt. W latach od 1526 do 1724 było we władaniu Habsburgów, a następnie Prus, potem królów czeskich pochodzących z dynastii Jagiellonów. Od początku XVIII nastąpił znaczny rozwój manufaktur, a w kolejnym stuleciu przemysłu m.in. metalurgicznego. Podczas II wojny światowej istniały tu dwa obozy robocze dla jeńców radzieckich, podlegały one obozowi w Żaganiu. Miasto nie zachwyciło, poza kilkoma ciekawymi elementami. Po pierwsze ratusz znajdujący się w centrum. Nietypowy, bo z dwiema wieżami. Najstarsze zachowane fragmenty budynku pochodzą z XIV wieku. Corocznie w środę popielcową przed ratuszem zbierali się wszyscy szprotawianie, którzy posiadali miejskie obywatelstwo i wybierali spośród siebie 4 radnych, burmistrza i 7 ławników.  Jedna z wież  jest krzywa, a kąt jej pochylenia sukcesywnie się zwiększa. Pierwsza została zbudowana w latach 1536–1587. Drugą dobudowano w pierwszym dziesięcioleciu XVII wieku. Obie poważnie ucierpiały podczas pożarów. Zawsze z zaciekawieniem czytam informacje o wnętrzach zabytkowych budynków. Nie zawsze, a raczej rzadko mozna je ogladać. Chyba, że jest to obiekt typowy do zwiedzania. W ratuszu też nie byliśmy, tym bardziej, że była to ósma rano w sobotę, dzień wolny od pracy. Czytałam, że w urządzonej na parterze w roku 2000 sali rycerskiej zachowały się: zabytkowy zielony piec kaflowy ze znakami zodiaku oraz okna witrażowe wychodzące na  dziedziniec. Sala rycerska posiada  stare kolebkowe sklepienie i jest prawdopodobnie najstarszym pomieszczeniem ratusza. W wieży wschodniej zachowała się do chwili obecnej cela dla aresztantów, gdzie zarówno na drewnianych drzwiczkach z okratowanym okienkiem jak i na ścianach widnieją podpisy osób oczekujących przed 200 laty na wyroki. W ratuszowych piwnicach na ścianach widnieją  napisy informujące o zejściu do schronu w latach 1939-1945. Na wieży zachodniej znajduje się zabytkowy zegar, obecnie sprzężony z niedawno zaprojektowanym hejnałem miasta.



               Również w centrum kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii.  Pierwsza wzmianka o kościele pochodzi z 1260 roku. Gotycki, pierwotnie jako budowla kamienna jednonawowa bez wieży, rozbudowana do trójnawowej w latach 1416 - 1424. Obecny wystrój wnętrza to barok i rokoko.  W latach  1314 do 1811 był  pod patronatem tamtejszego klasztoru św. Magdaleny.  Do początku XIX wieku otoczony murem i cmentarzem. Legenda głosi, że kościół wzniesiono na miejscu praktyk dawneg kultu pogańskiego. 





               Od rynku poszliśmy w stronę poczwórnego mostu. Jest to ciąg czterech mostów następujących jeden po drugim, przerzuconych przez różne cieki wodne. Mosty pochodzą z różnych okresów historycznych. Pierwszy, murowany cegłą, przerzucono go przezfosę. Następny,  betonowy  z pomnikiem św. Jana Niepomucena wzniesiono w 1908 roku nad kanałem młyńskim. Kolejny  jest również budowlą betonową, powstałą we wczesnych latach powojennych, gdyż jego poprzednik został wysadzony przez niemieckich saperów. Pod nim płynie rzeka Bóbr.  Ostatnia, ceglano-betonowa konstrukcja, powstała w XVIII/XIX wieku ponad tzw. Rowem rybackim.

             Niestety na mosty nie dotarliśmy, bo w tym momencie dostałam SMSa, że w domu właczył się alarm. Pytanie, co się stało i próba szybkiego działania i wyjaśnienia trochę zaburzyła nasze zwiedzanie. Na szczęście były to tylko niedomknięte poprzedniego dnia drzwi balkonowe i kot, który rano domagał się śniadania. Wszystko wyjaśniło się kiedy byliśmy jeszcze w bramie żagańskiej, jednej z dwóch bram miejskich. Pierwszy raz wspomniana  w 1330 roku. W XIV wieku nazywana bramą kamienną od zastosowanego materiału budowlanego. Pod koniec XIX wieku od strony południowej dobudowano ozdobne blanki, wmurowano w ścianę znalezione w mieście kamienne kule bombardujące z XV wieku i wymodelowano szprotawski herb. 



      
         Centrum życia społeczności ewangelickiej w Szprotawie był od połowy XVIII wieku plac Ewangelicki. Tutaj na części fundamentów zamku książęcego w 1744 roku wzniesiono kościół ewangelicki pw. Bożego Miłosierdzia. Gruz po starym zamku został wykorzystany do zasypania starej fosy.  Zamkową basteję wykorzystano jako kryptę, natomiast w wyższej kondygnacji zrobiono zakrystię. Ściany północne oraz wieżę wzniesiono od podstaw. Kościół funkcjonował do roku 1945.  Po wysiedleniu ludności niemieckiej systematycznie popada w ruinę.  W latach 6o-tych XX wieku zawalił się dach oraz miedziana kopuła wieży. Obecnie kościół jest odbudowywany przez parafię polskokatolicką.

          
         Naprzeciw kościoła wznosi się gmach szkoły ewangelickiej. Był to klasycystyczny, piętrowy budynek zwieńczony ozdobnym szczytem z zegarem słonecznym. Po 1945 roku budynek zagospodarowano na cele mieszkalne i usługowe.


          Pomiędzy placami Ewangelickim i Kościelnym stoi budynek Szkoły Podstawowej nr 1. Od czasu swojego powstania w XIX wieku pełni funkcje  oświatowe. W czasach niemieckich mieściło się tutaj Progimnazjum, nazywane także szkołą Laubego. Dwupiętrowy budynek szkoły reprezentuje styl neoromański. 

         
         Znajdująca się w śródmieściu 700-letnia budowla  dawnego klasztoru Magdalenek właśnie odzyskała swoją świetność. Stała się ona wizytówką miasta oraz historyczno-kulturalną atrakcją turystyczną regionu.

           
        Naprzeciw wodociągowa wieża ciśnień z 1867 roku. Pojawiła się wraz z wybudowaniem wodociągów.
             
          Jednym z symboli Szprotawy jest barokowa fontanna na rynku. Pierwsze zapiski o niej są z 1654 roku.  Pojawiła się wówczas w księdze wydatków miasta.
         
         Na tyle poznaliśmy miasto i ruszyliśmy dalej. Do WiechlicWieś wzmiankowana po raz pierwszy w 1260 roku. My pojechaliśmy tam dla XVIII wiecznego zespołu dworskiego z XIX wiecznym parkiem. Pałac szczyci się pobytem w jego murach Napoleona i Kutuzowa. Obecnie hotel i winnica. 
 





















           Po sąsiedzku z Witnicą, leży Henryków, a w nim barokowo- klasycystyczny pałac z 1782 roku. W skład zespołu pałacowego wchodzi pałac, dwie oficyny, folwark, stara kuźnia i park. Internetowa informacja, że mieści się w nim hotel jest już nieaktualna. Pałac zamknięty na siedem spustów czeka na nowego własciciela. Nie obejrzelibyśmy go z bliska, gdyby ktoś nam nie podpowiedział, że tam za płotem...... nie ma płotu. Może nie powinniśmy, ale chęć zobaczenia była mocniejsza.











             
         Zaspokojeni ciekawością ruszyliśmy dalej. W kolejności był Bolesławiec. To już dolnośląskie. Najstarsze ślady pobytu człowieka w rejonie Bolesławca pochodzą z okresu paleolitu, czyli  około 10 000 lat p.n.e. Posiada przez to bardzo długą historię. Nazwa  wywodzi się od słowiańskiego imienia  Bolesław. Miasto zadbane jak perełka. Bardzo nam się podobało. Nie mieliśmy zbyt dużo czasu, bo miał być Kliczków i określona godzina zwiedzania, więc trochę przejazdów i centrum, a w nim Bazylika Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Mikołaja. Kościół w miejscu obecnego istniał w połowie XIII wieku. W roku 1429 roku husyci go spalili. Na  podwalinach starego wybudowano nowy.  W 1642 śroku nowa świątynia uległa częściowemu zniszczeniu, odbudowano ją II połowie XVII  i do połowy XVIII wieku.  Otrzymała wtedy barokowy wystrój. W murze zewnętrznym znajdują się liczne XVI i XVII wieczne epitafia, a przy wejściach do świątyni  stoją rzeźby świętych, przeniesione z różnych miejsc miasta. Ścianę południową oprócz epitafiów zdobi  zegar słoneczny z 1907 roku.








               
       W centrum rynku, tradycyjnie ratusz miejski, z 1525 roku, przebudowany w roku 1781.  Obecnie  spełnia funkcję urzędu miasta. Najpiękniejszą częścią jest Pałac Ślubów. Budowla posiada jedną wieżę. W latach 2012-2013 przeszedł gruntowną renowację i odzyskał dawny blask.





                Wokół rynku urocze kamieniczki. Wszędzie dużo kwiatów, drzewka . Jak w bajce.







             Jedną z najważniejszych inwestycji budowlanych przełomu XIX i XX wieku były  Miejskie Zakłady Kąpielowe. Obiekt zlokalizowano na plantach w malowniczym otoczeniu zieleni. Realizację przedsięwzięcia wsparł bolesławiecki radca finansowy Albert Kessler, który pokrył większość kosztów budowy. W roku 1911 Wilma Taemmer przekazała miastu, zgodnie z życzeniem swego zmarłego męża, 150 000 marek na wybudowanie basenu krytego i sali ćwiczeń, czyli była kolejnym fundatorem. Budynek  wkomponowany w jedną z baszt należących do pasa murów miejskich.  dawne Miejskie Zakłady Kąpielowe funkcjonują jako Termy Bolesławiec.


             Vis a vis najstarsza sala gimnastyczna w Bolesławcu. Należała dawniej do gimnazjum żeńskiego.


          Imponujący budynek królewskiego gimnazjum z lat 1861–1864 wybudowany w stylu neogotyckim początkowo spełniał rolę gimnazjum, obecnie w budynku mieści się Sąd Rejonowy. Zdjęcie byle jakie, bo kradzione w czasie jazdy. W internecie znalezione jest lepsze.



           Bolesławiec chyba najbardziej rozsławiła ceramika. Na muzeum nie mieliśmy czasu, ale zakupy pamiatkowe musiały być.


            Byłam zła. Tyle jeszcze było do zobaczenia, ale w Kliczkowie był określony czas. Chciałam wrócić potem do Bolesławca, ale moi wspołwycieczkowicze już nie chcieli. Troje na jednego, przegrałam. Moja złość była tym bardziej wielka, że w Kliczkowie nie było możliwości zwiedzania, bo było wesele, jakieś walne zgromadzenie i ponoć na facebooku o tym pisali. Na stronie zamku nic o tym nie było. Mogliśmy zobaczyć zamek tylko z zewnatrz. Do Bolesławca jeszcze muszę kiedyś wrócić.
              Zamek Kliczków  początek swój ma w 1297 roku. Powstał wówczas murowano-drewniany zamek na prawym brzegu Kwisy jako  system warowni granicznych książąt świdnicko-jaworskich. Ufundowany prawdopodobnie przez Bolka I Surowego do obrony przed najazdami czeskimi. W roku 1579 Rechenbergowie otrzymują od cesarza Rudolfa II zamek wraz z folwarkiem jako lenno. Przebudowują go na rezydencję renesansową.. Potem zmienia kilkakrotnie właścicieli, aż w 1747 roku majątek kliczkowski nabywa rodzina von Promnitz, potem Solms-Baruth od 1767 aż do konfiskaty majątku przez nazistów podczas II wojny światowej.  W latach 1877-1918 na zaproszenie właściciela dóbr w Kliczkowie gościł wielokrotnie cesarz niemiecki Wilhelm II. Majątek przetrwał II wojnę światową bez większych zniszczeń, by w 1945 roku zostać doszczętnie rozgrabiony przez Armię Czerwoną i szabrowników podążających za frontem. Został po wojnie siedzibą nadleśnictwa. Od roku 2007 Centrum SPA.
































           Na Zamku  znajdują się teksty propagandowe datowane na lata 40-te XX wieku.



        Z ciekawostek, zamek w Kliczkowie oferuje największą liczbę miejsc hotelowych wśród obiektów zabytkowych w południowej Polsce, 219 miejsc w 89 komnatach.
W 2015 roku  hotel znalazł się w zestawieniu "TOP 10 hoteli w zamkach w Polsce".
W 2016 roku nominacja w plebiscycie "National Geographic" w 6 edycji konkursu "7 Nowych Cudów Polski".
Posiada Certyfikat Polskiej Organizacji Turystycznej "Najlepszy Produkt Turystyczny".
Zamek dla zwiedzających otwarty jest w soboty, niedziele i święta w godz. 12.30, 13.30, 15.00 i 16.30. Ostatnie tylko w teorii. 
        Pospacerowliśmy, niestety, nawet nic nie mżna było zjeść, bo wesele itd, więc głodni pojechaliśmy do Zgorzelca. Zgorzelec nie ma rynku. Jechaliśmy do centrum. W najmniej oczekiwanym momencie nawigacja oznajmiła " dotarłeś do celu". Zatrzymaliśmy się na rozkopanej ulicy nie bardzo wiedząc gdzie udać się na początek. Na pytanie, gdzie można coś zjeść, młodzież kierowała nas w ulicę w dół. Pani nieco dojrzalsza poleciła ulicę za rogiem, Są trzy restauracje i można dobrze zjeść. Skorzystaliśmy z jej propozycji i się nie zawiedliśmy. Dobrze i w spokoju, bo nie było tłoku. Potem wyruszyliśmy wspomnianą ulicą w dół. Rzeczywiście byliśmy w centrum, gdzie zachowała się stara zabudowa. 
      Zgorzelec został włączony do Polski wraz z Łużycami przez Bolesława I Chrobrego. Po jego śmierci był pod panowaniem margrabiów brandenburskich, następnie Czech,  piastowskiego księstwa jaworskiego pod panowaniem Henryka I Jaworskiego, we władaniu królów Polski Augusta II Mocnego i Augusta III Sasa. W roku 1806  zostaje częścią Królestwa Saksonii, w 1815 roku po kongresie wiedeńskim włączony został do Prus i stał się częścią prowincji Śląsk.  W czasie II wojny światowej był tam obóz dla jeńców,  podoficerów i szeregowych różnej narodowości (Stalag VIII A). Po II wojnie światowej  prawobrzeżną część miasta wróciła do Polski. Osiedlono tam dużą kolonię greckich i macedońskich uchodźców którzy szukali schronienia w Polsce po greckiej wojnie domowej. Wielu z nich wróciło do Grecji po upadku dyktatury wojskowej i amnestii dla uczestników wojny. Dziś w mieście pozostał  Bulwar Grecki, ciągnącu się wzdłuż rzeki.


           Szliśmy ulicami Bohaterów Getta i Daszyńskiego. Zachowały się tam najciekawsze kamienice z XIX wieku, a nawet z wcześniej.







           Najstarszą częścią Zgorzelca jest położone bezpośrednio nad rzeką Przedmieście Nyskie, na którym szczególnie interesujące są dwa budynki. Kamienice przy ulicy Daszyńskiego 12 i 15. W jednym mieszkał Jakub Bohme, słynny szewc-filozof i mistyk. W drugim mieści się Muzeum Łużyckie.



                Atrakcją turystyczną jest kamień milowy stojący przed nowymi, zrobionymi na staro kamieniczkami. 


              Daszyńskiego, wzdłuż Nysy Łużyckiej to chyba najludniejszy rejon miasta. W knajpkach i restauracjach pełno, spacerujących też i bardzo licznie słyszany język niemiecki. No cóż, po drugiej stronie rzeki są Niemcy.




               Oni u nas, a my przez staromiejski most poszliśmy do nich. Most został otwarty w 2004 roku. Pierwszy raz o drewnianym moście w tym miejscu wspomniano w  1298 roku. Most był niszczony przez powodzie, pożar, aż w roku 1547 otwarto most  kamienny. Po dwudziestu latach po wschodniej stronie wybudowano wieżę i cały most zadaszono. Potem były znowu powodzie, pożary, zniszczenia i naprawy, a w latach 1906 - 1907 wybudowano most stalowo-kamienny. Nie na długo, bo w maju 1945 roku niemieccy żołnierze go wysadzili, a w roku 1950 usunięto ruiny,


         Po obu brzegach rzeki, tuż przy moście były kiedyś młyny. Na lewym, obecnie niemieckim był młyn czterokołowy. Od lat 90 tych XX wieku znajduje się w nim restauracja.

               Na prawym, most trójkołowy, obecnie również restauracja o nazwie Piwnica staromiejska. Na moście ruch tylko pieszy. Wystarczyła chwila i byliśmy w Gerlitz. 


           Jest to szóste co do wielkości miasto Saksonii, Dawniej wraz ze Zgorzelcem, tworzyło jedno miasto. Jest jednym z niewielu niemieckich miast tej wielkości niezniszczonych podczas II wojny światowej. Widać to od pierwszych kroków postawionych po tamtej stronie.  Niezaburzony układ przestrzenny miasta i zabytki ze wszystkich epok historycznych. Czytałam gdzieś, że jest ich 4000. Ponoć w latach 1995–2016 anonimowy darczyńca przekazał ponad 10 milionów euro na potrzeby miasta. Z tych środków wyremontowano dwie trzecie kamienic na starym mieście.
           Na pierwszym planie po przejściu  kościół św. Piotra i szary budynek Waidhaus, znany również jako Renthaus


                Już około 1230  roku istniała w tym miejscu późnoromańska  bazylika  z której zachował się zachodni fragment z bogato zdobionym portalem. W latach 1423–1475 zbudowano tam nowy kościół halowy.   Budowę nad osuwającym się terenie nad Nysą Łużycką rozpoczęto od potężnych fundamentów czteronawowej krypty św. Jerzego.  Kościół św. Piotra i Pawła jest największym późnogotyckim halowym kościołem SaksoniiDzięki swemu wysokiemu, pokrytemu miedzianą blachą dachowi i parze strzelistych wież charakterystyczny stanowi punkt orientacyjny  Starego Miasta.




           
         Renthaus  jest najstarszym świeckim budynkiem w mieście / XIII wiek /. Podczas swojej historii, służył różnym celom i został poddany licznym modyfikacjom. Obeca  nazwa budynku pochodzi z czasów, kiedy dom był wykorzystywany jako skład sukna, oraz miejsce pracy  sukienników i farbiarzy. Dalej spacer uliczkami starego miasta  wśród pięknej zabudowy. 
        - nowy ratusz z 1903 roku
                      
                       - stary ratusz
   


       - renesansowe schody do starego ratusza

        - barokowa fontanna Neptuna przy starym ratuszu


              Apteka ratuszowa  od 1558 roku przebudowana w stylu renesansowym. Z tego okresu pochodzi dekoracyjna fasada budynku. Zachowały się typowe dla resnesansu szczyty  oraz na elewacji zegary słoneczne przytwierdzone już w 1550 roku. 



          - secesyjny dom towarowy


          - gruba lub biała wieża



             - Wieża Mikołaja,  jedna z pierwotnych czterech wież obronnych wchodząca w skład dawnych  fortyfikacji miejskich 


           - wieża obronna z 1376 roku, jako ochrona zachodniej bramy miasta. W górnym rzędzie godła państwowe, do których w historii należało miasto i herby miast z Górnołużyckiego Związku Sześciu Miast.



             -  barbakan z 1490 roku, obecnie muzeum historyczne


          - ewangelicki kościół św. Trójcy zbudowany w latach 1234-1245. Jest dawnym kościołem klasztornym franciszkanów. 


           i  inne liczne piękne kamienice.




































         Zaczynało się ściemniać, wróciliśmy więc do Zgorzelca. W wodzie przegladały się kamieniczki  Nyskiego Przedmieścia. Teraz wydawały się nawet ładniejsze niż przedtem.


           Musieliśmy jeszcze dojść do auta i po ciemku znaleźć hotel, pałac w Łagowie. Niby niedaleko, ale wcale nie taka prosta droga. Bez nawigacji trudno byłoby trafić.
       Najstarsze wzmianki o Łagowie pochodzą z początku XIV wieku. Właścicielami majątku były rodziny rycerskie, a od 1481 roku burmistrz Görlitz Georg Emmerich. W II połowie XVI wieku właścicielem wsi był członek rodu von Serch. W tym okresie, w 1581 roku powstał renesansowy pałac, którego fragmenty zachowały się do dzisiaj w bryle budynku. W czasie wojny trzydziestoletniej w 1633 roku rezydował tam Albrecht von Wallenstein. Rezydencja cieszyła się  dobrą sławą i przyciągała w swoje progi wielkie osobistości tamtych czasów.
Pałac swój kształt uzyskał w czasie przebudowy w 1782 roku z inicjatywy Christiny Frederiki Geissler.  Pałac  pozostawał w rękach rodziny Geissler do przełomu XIX i XX wieku.  Obecnie znajduje się w nim hotel, a w budynkach folwarcznych sale bankietowe. Właśnie odbywały się w nich wesela. Rano obeszliśmy pałac, aby wiedzieć gdzie spaliśmy.












            Tak rozpoczynamy szósty dzień naszej wyprawy. Jest niedziela, 15 wrzesień.


             Wyruszamy do Gryfowa Śląskiego. Za oknem zmienił się krajobraz. Na horyzoncie wzniesienia. Przyroda przybiera jesienne kolory.


           Mijamy miejsca, które może warto byłoby jeszcze zobaczyć, ale wszędzie przecież nie możemy być. Mijamy Lubań na który tym razen zabrakło czasu, czy jakieś pojedyńcze miejsca, jak widoczny z daleka  dwór w Olszynie Średniej. Znajduje się obok pałacu. Zbudowany w 1798 roku. Może kiedyś...będzie okazja.


        O dziewiątej docieramy  do Gryfowa. Nie zachowały się dokumenty precyzujące okoliczności powstania miasta. Przyjmuje się, że jego lokacji dokonał w 1242 roku  książę śląski Bolesław Rogatka. Część badaczy sądzi jednak, że miasto założył w końcu XIII wieku  książę świdnicko-jaworski Bolko I. Osada została rozplanowana na nieregularnym kształcie zbliżonym do koła z obwarowaniami, prostopadłymi ulicami i rynkiem w środku. Miasto nękały zniszczenia wojen, a epidemia w 1497 roku pozostawiła przy życiu zaledwie 12 osób. Następne stulecie to okres dynamicznego rozwoju, głównie dzięki rodzinie Schaffgotschów oraz produkcji i handlu płótnem lnianym. W  roku 1524 mieszczanie gryfowscy wznieśli okazały ratusz oraz dwa kramy sąsiadujące z nim, solny i mięsny. W  roku 1526  władzę nad miastem księstwem świdnicko-jaworskim przejęli Habsburgowie. W tym okresie wybudowano w mieście winiarnię i podwyższono dzwonnicę.  W roku 1544 z nakazu Hansa Schaffgotscha powstał pierwszy młyn i  szpital. Teraz miasto jakoś szczególnie nie zachwyca. To co mogłoby, jest zaniedbane. Chociaż co nieco warto zobaczyć. Odnowiony jest  kościół  pw. św. Jadwigi z XV wieku, w stylu późnogotyckim, przebudowany w XVI i XVII wieku i w latach 1925-26. Wewnątrz drewniany ołtarz z symbolami Cierpliwości, Roztropności, Nadziei, Sprawiedliwości i Męstwa, pochodzący z 1606 roku. Po zamknięciu skrzydeł ołtarz upodobniony jest do monstrancji. Również cenne jest renesansowe epitafium rodziny Schaffgottschów, wykute w piaskowcu. Przedstawia ono naturalnej wielkości postacie zmarłych członków rodziny. Niektóre elementy wystroju błyszczą od "nowości" po renowacji.












           W rynku ratusz z połowy XVI wieku, przebudowywany w XVIII wieku i 1930 roku.  Z dawnego budynku pozostało niewiele, kilka sklepień, dach i zaledwie kilka detali. W wyniku przebudowy i remontów zatracił on swój pierwotny, renesansowy charakter. Na uwagę zasługuje kamienna tablica z wykutym napisem głoszącym, że w 1624 roku ówczesny burmistrz miasta Steudner wzniósł ratuszową wieżę. Nad tablicą znajduje się zasłonięte kratą okno. Tutaj mieścił się niegdyś areszt miejski.



            Przed ratuszem fontanna miejska, zainstalowana w 1908 roku z trzeciej rocznicy okazji uruchomienia wodociągów miejskich. Ma formę kolumny z 3 gryfami u podstawy oraz blankami murów w zwieńczeniu, oraz wykonanymi z brązu herbem miasta i płaskorzeźbami nimfy morskiej Nereidy i Neptuna. Przy kolumnie również z brązu, figury uczniów.



             Również w rynku liczne zabytkowe kamieniczki reprezentujące architekturę renesansu i baroku. Posiadają oryginalne szczyty od frontu. Niegdyś wyposażone były w podcienia, które zanikły w efekcie  dokonywanych w XVIII wieku przebudów. Niektóre proszą o ratunek.















              Nie zabawiliśmy tam długo. Pojechaliśmy do zamku Czocha. To tylko kawałek drogi, więc tam zaplanowaliśmy kawę. 
        Zamek powstał jako warownia graniczna w latach 1241–1247 z rozkazu króla czeskiego Wacława I Przemyślidy. W 1253 roku przekazany został biskupowi miśnieńskiemu. W 1319 roku jako posag wraz z okolicznymi ziemiami został włączony do księstwa jaworskiego, którym władał Henryk I Jaworski. Potem był  śmierci krewnego w 1346 roku przejął go wraz z całym księstwem zmarłego Bolko II Mały i inni. W 1909 roku zakupiony przez drezdeńskiego producenta wyrobów tytoniowych  Ernsta Gütschowa. Do 1912 roku został przebudowany. Podczas przebudowy zniszczono  wiele najstarszych fragmentów kompleksu. Ernst Gütschow w zamku mieszkał do marca 1945 roku. Opuścił zamek, zostawiając najcenniejszą część wyposażenia. Przyjmuje się, że w latach II wojny w zamku mieściła się szkoła szyfrantów Abwehry, jednak brak na to dowodów.
        Po II wojnie światowej zamek był wielokrotnie okradany zarówno przez Rosjan, jak i rodzimych szabrowników. Część zbiorów bibliofilskich została zabrana w ramach akcji rewindykacyjnych do Wrocławia . Przez krótki czas mieszkali w nim uchodźcy z Grecji, którzy w sali rycerskiej trzymali zwierzęta gospodarskie, dopełniając tym samym dzieła dewastacji. Od 1952 roku mieścił się tam Wojskowy Dom Wczasowy i z tego powodu obiekt był utajniony. Od września 1996 roku dostępny jako ośrodek hotelowo-konferencyjny.

























                   Zwiedzanie zamku z przewodnikiem. Na wieżę indywidualnie.



               
              Potem kawa i coś słodkiego w zamkowej kawiarni.








               Wyruszyliśmy w dalszą drogę. Na ten dzień właściwie było już koniec zwiedzania. Pełen luz. Ostatnie miejsce i hotel był w Świeradowie Zdrój. Byliśmy tam w 2012 roku.  Teraz chciałam sprawdzić jak miasteczko się zmieniło. Wtedy zabrałam stamtąd złe wrażenie. Teraz było zupełnie inaczej. Ale od poczatku.
           Pierwsza wzmianka o Świeradowie pochodzi z 1524 roku. Odkryte już wtedy wody mineralne zostały wzmiankowane po raz pierwszy w 1572 roku w książce berlińskiego lekarza Leonarda Thurneyssera. Dopiero ponad sto pięćdziesiąt lat później zostały one zbadane i uznane za lecznicze. Ich lecznicze właściwości przyczyniły się do budowy Domu Zdrojowego. Wobec braku historycznej polskiej nazwy , miejscowość nazywano początkowo Wieniec-Zdrój. W 1946 roku wprowadzono urzędowo nazwę Świeradów Zdrój.
           Obecny budynek Domu Zdrojowego powstał w roku 1899 w miejscu wcześniejszego, zniszczonego w trakcie pożaru. Obiekt składa się z dwóch części połączonych halą spacerową. Dom zdrojowy jest zaakcentowany wieżą zegarową o wysokości 46 metrów. Taras przed domem zdrojowym ma ponad 160 metrów długości.





          Hala spacerowa, drewniana o długości 80 metrów jest najdłuższa na Dolnym Śląsku.


          Obiekt otoczony jest parkiem.




            W związku z leczniczym charakterem miasto posiada liczne sanatoria, pensjonaty, hotele. Najciekawsze architektonicznie sa te XIX -wieczne, ale nowym też niczego nie brakuje.








               W 2012 roku hotelem najwyższej klasy był tam Park Hotel, oblegany głownie przez Niemców.


       Teraz lepszy jest Hotel Buczyński Medical&Spa. Tam mieliśmy zarezerwowany nocleg.







              W sąsiedztwie Domu Zdrojowego kościół pod wezwaniem świętego Józefa.  Wybudowany został  z inicjatywy hrabiny Marii von Schaffgotsch w latach 1898-1899. Swoją nazwę kościół zawdzięcza ołtarzowi poświęconemu św. Józefowi przeniesionemu ze starej kaplicy, która tworzy integralną część obecnego kościoła. Kaplica w Świeradowie powstała już w roku 1785, poświęconą rok później pod wezwaniem św. Jana Nepomucena. 






              Nie byliśmy nastawieni na zwiedzanie Świeradowa. W końcu poznaliśmy go dobrze przed siedmiu laty. Teraz tylko spacer, obiad w mieście, pełen luz. No i porównanie. Wówczas / był co prawdz kwiecień, zimno, nawet ze śniegiem /  po godzinie szesnastej nawet ciastka się nie zjadło w kawiarni, bo wszystko pozamykane. Teraz pełen życia, ogródki przed restauracjami, kawiarniami, a przede wszystkim pięknie odrestaurowany, ukwiecony deptak. Dla porównania /  wówczas / i obecnie.

1.


2.


3.
 

  4.



5.


6.


7.


                Nasyceni ciekawością zmian i obiadem, wróciliśmy do Buczyńskiego. Byliśmy już po połmetku naszej wyprawy, więc należało nam się trochę lenistwa. Pogoda pozwalała na siedzenie na balkonie i podziwiane widoków, góry Izerskie.


              W poniedziałek, siódmy dzień wyprawy, o ósmej dwadzieścia już wyjeżdżaliśmy ze Świeradowa.


           Do Lwówka Śląskiego mieliśmy czterdzieści kilometrów. W nawigacji wybieramy zawsze centrum miasta.


                 Lwówek Śląski to dawna stolica księstwa lwóweckiego. W 2016 roku brał udział, jako jedno z sześciu miast Dolnego Śląska towarzyszących Wrocławiowi, w rządowym programie pt. „Europejska Stolica Kultury. Jedno z najstarszych miast na Dolnym Śląsku. W mieście istnieje przypuszczalnie najstarszy browar w Polsce. Miejscowi kronikarze podają jako datę rozpoczęcia budowy zamku książęcego w Lwówku Śląskim na rok 1140. Miasto było własnością książęcą, a później otrzymało miano miasta królewskiego. Jego rozwój przyspieszyło dogodne położenie przy znanym szlaku handlowym zwanym Królewską Drogą łączącym Ruś z Saksonią oraz eksploatacja złota na obszarze dawnych Płakowic.  Lwówek na przełomie XIII/XIV wieku  był większy od Poznania czy Legnicy. W wieku XVI  trwał największy rozkwit miasta, tzw. złoty wiek Lwówka. Miasto opasane było podwójnym murem obronnym. Działały liczne cechy, sukienników, piekarzy, rzeźników, krawców, szewców i wiele innych. Kres prosperity przyniosła wojna trzydziestoletnia, w trakcie której Lwówek został spustoszony i dokumentnie zniszczony. Rozwój gospodarczy został zahamowany również w trakcie wojen napoleońskich. Z 450 mistrzów sukienniczych działających w Lwówku Śląskim przed 1618 rokiem, w 1654  pozostało ich zaledwie 14. Ożywienie nastąpiło dopiero w drugiej połowie XIX wieku. W okresie międzywojennym nadzieje na bardziej aktywny rozwój nie spełniły się.  W czasie II wojny światowej pogłębił się zastój gospodarczy miasta, które w 1945 roku zostało w dużym stopniu zniszczone.
          Pomimo zniszczeń  i powojennych dewastacji (75% budynków) zachowała się część budowli w stanie pierwotnym, bądź odrestaurowano je po wojnie.
             Do wyróżniających się należą:
XIII-wieczny, późnogotycki Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Kościół zbudowany około 1300 roku przez Joannitów, w miejscu stojącego tu już w XII wieku kościoła drewnianego. We wnętrzu kościoła wiele cennych elementów wyposażenia między innymi w przedsionku lewego wejścia do kościoła, najstarszy na Śląsku drewniany krzyż z 1410 roku,  obraz „Koronacja Matki Boskiej” z 1771 roku,  kamienna renesansowa chrzcielnica z 1560 roku , 40-głosowe organy z XVIII wieku , drewniana ambona,  trzy kamienne ołtarze, ołtarz Matki Boskiej Ostrobramskiej  oraz konfesjonały.




         Obok kościoła  kaplica św. Krzyża z 1496 roku. Późnogotycka, zbudowana  na czas przebudowy kościoła parafialnego pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Postawiono ją na miejscu ówczesnej kaplicy cmentarnej.  W 1682 roku została odbudowana po wcześniejszym zniszczeniu i zwrócona fundatorowi, którego w niej później pochowano. Na wyposażenie wewnętrzne składają się klasycystyczny, drewniany ołtarz z trzeciego kwartału XVIII wieku z obrazem Ukrzyżowania, dwa rokokowe epitafia z XVIII wieku i płyta nagrobna z około 1500 roku.


        Kościół Ewangelicki z połowy XVIII wieku już nie istnieje. Pozostała po nim tylko  wieża z 1846 roku. 




             Średniowieczne Mury Obronne składają się z dwóch pierścieni otaczających miasto, przez co Lwówek często nazywany jest polskim Carcassonne. Zachowały się niemal w całości. Należą one do najciekawszych na Dolnym Śląsku. Najciekawsze zachowane odcinki murów przy wieżach bramnych – Bolesławieckiej i Lubańskiej. My byliśmy przy Lubańskiej.





                Pomiędzy murami bardzo ładny, zadbany pasaż spacerowy.


            Lwówecki ratusz z XIII wieku jest jednym z najstarszych ratuszy w Polsce. Wielokrotnie był przebudowywany. Obecnie jest to zabytek 1-szej klasy. Codziennie w południe z ratuszowej wieży  wybrzmiewa melodia hejnału lwóweckiego.









        Neorenesansowy Pałac Hohenzollernów z drugiej połowy XIX wieku, obecnie siedziba władz miejskich i powiatowych. W latach 50-tych XIX stulecia Lwówek Śląski stał się prawdziwą potęgą koncertową Śląska, a nawet Europy, a to za przyczyną właśnie pałacu w którym głównym, reprezentacyjnym pomieszczeniem była sala koncertowa. Z występami gościli w niej jedni z największych kompozytorów tamtej epoki, tacy jak Liszt, Wagner i Berlioz. Na koncertach obowiązywały eleganckie stroje. Panie pojawiały się w kosztownych sukniach, panowie we frakach. Obecnie sala koncertowa służy urzędnikom jako miejsce obrad, a jedynym śladem po Hohenzollernach jest umieszczony nad wejściem kartusz herbowy księcia, trzymany przez stojące po bokach psy. 



           Fontanna Sukienników, najokazalsza i najstarsza fontanna spośród trzech zlokalizowanych na  rynku. 


         W mieście zachowało się wiele zabytkowych kamienic reprezentujących style historyczne pochodzących z XIX i początków XX wieku, które władze samorządowe starają się w ramach specjalnych programów rewitalizacyjnych sukcesywnie poddawać renowacjom. 



        Budynek wybudowanej w 1755 roku kuźni służy teraz zaspakajaniu apetytów żołądkowych,

          
        a tradycje warzenia piwa podtrzymuje Browar Lwówek. Sięgają one co najmniej roku 1209, kiedy to Henryk Brodaty nadał miastu przywilej „mili piwnej”. Obecny browar wybudowany został pod koniec XIX wieku na dawnych terenach zamkowych.  Dla grup zorganizowanych istnieje możliwość zwiedzenia zakładu. 



                Aby zobaczyć wszystko powinniścy poświęcić co najmniej dzień na każde miasto. Zobaczyliśmy co najważniejsze i mamy pogląd o mieście, więc ruszamy dalej.
       Płakowice to obecnie część Lwówka Śląskiego. Ich rozwój wiąże się z wydobywaniem złota, którego początek przypada najprawdopodobniej na rok około 1180. Złoto wydobywano intensywnie do końca XIII wieku.
            W 1550 roku w miejscu  pierwszego dworu obronnego rozpoczęto budowę zamku - pałacu. Budowa trwała osiem lat, a wykończenia kolejne pięć. Była to największa na Śląsku renesansowa budowla obronna w XVI wieku. Przebudowany  dwukrotnie, w XVIII i XIX wieku. Ostatnim prywatnym właścicielem był August Ludwig von Nostitz-Rieneck, od którego zamek odkupiła w 1824 roku rejencja legnicka z przeznaczeniem na szpital psychiatryczny. W trakcie przebudowy usunięto z wnętrz liczne zdobienia, kominki, kartusze i portale. Szpital funkcjonował do 1945 roku.  Po 1945 roku w zamku mieściła się  jednostka wojskowa. W latach 1952-1959  znajdował się tam ogromny  "Dom Dziecka" w którym było około 1000 dzieci koreańskich i ponad 200 dzieci polskich przywiezionych tu w 1954 roku z całej Polski. Od 1992 roku należy do Chrześcijańskiego Ośrodka "Elim" Kościoła Baptystów. Jego stan woła o pomoc.










    





         Zaledwie dwadzieścia minut drogi dzieliło nas od kolejnego pałacu, w BrunówHistoria tego miejsca sięga XV wieku. Z tego okresu pochodzi pierwsza wzmianka o dworze. W latach 1740 - 1750 właścicielem majątku został hrabia von Schmettau. Za jego sprawą dokonano przebudowy starego dworu w niewielki barokowy pałac. Trzydzieści siedem lat później właścicielem Brunowa stała się rodzina von Schweinitz. Trzy tygodnie po nabyciu majątku, wybuchł pożar w czasie którego spłonęły wszystkie zabudowania. Na zgliszczach Schweinitzowie wznieśli nową neobarokową, dwukondygnacyjną rezydencję. Kolejni właściciele pałacu rozbudowali pałac. Z tego okresu pochodzi stajnia z powozownią oraz park. W latach 1900 - 1901 powstało skrzydło południowe pałacu wraz z oranżerią i ośmioboczną wieżą. W latach 30-tych XX wieku utworzono tu szkołę Hitlerjugend. Po wojnie pałac ulegał stopniowej dewastacji. Od 2004 roku ma nowych właścicieli, którzy uratowanli go przed całkowitym zniszczeniem. Mieszczący się w nim hotel został uznany  przez internautów za najlepszy obiekt turystyczny w Polsce. 



















              Ten dzień miał chyba najbardziej wypełniony program.Na pałac brunowski musiała wystarczyć godzina i trzeba było ruszać dalej, a dalej była Legnica.
          Ze względu na bliskość celtyckich osad znajdujących się na równinie w pobliżu Ślęży, Legnicę można przyjąć za dziedziczkę osady Lugidunum, potwierdzonej źródłami rzymskimi. Pierwsze udokumentowane ślady osadnictwa Słowian na terenie Legnicy pochodzą z VIII wieku. W 1241 roku pod Legnicą obok obecnej miejscowości Legnickie Pole rozegrała się słynna bitwa z Mongołami (bitwa pod Legnicą). Skutecznie obronił się przed nimi Zamek Piastowski w Legnicy. W 1675 roku zmarł ostatni książę piastowski Jerzy Wilhelm, co sprawiło, że miasto dostało się pod bezpośrednie panowanie Habsburgów. W 1945 roku wróciła do Polski. W latach 60 i 70 XX wieku wyburzono pozostałości poniemieckich kamienic w rynku oraz w pobliżu zamku i wybudowano tam bloki mieszkalne, niszcząc zabytkowy układ urbanistyczny. Przy budowie hotelu Cuprum  zburzono fragmenty średniowiecznych murów obronnych. Funkcję przemysłową ożywiło powstanie w latach 50. pierwszej w Polsce Huty Miedzi oraz odkrycie pod Lubinem nowych rud i utworzenie Legnicko-Głogowskiego Okręgu Miedziowego. Dziś w miejscu średniowiecznego miasta rozbudowywanego od początków istnienia Księstwa Legnickiego stoi zabudowa śródmieścia o estetyce charakterystycznej dla urbanistyki krajów socjalizmu.
       Teren  ścisłego centrum poddany częściowej zabudowie wielkopłytowej  nie jest architektonicznie jednolity. Na jego obszarze znajdują się zarówno obiekty pochodzące ze średniowiecza / Zamek Piastowski, Katedra, Kościół Mariacki, zabytkowe baszty pochodzące z części murów obronnych/,  renesansu / fragmenty Zamku, Kamienice Śledziowe tzw. „Śledziówki”, Dom Pod Przepiórczym Koszem, Kamienica Scultetusa/,  baroku / Akademia Rycerska, Kościół św. Jana, dawny Kościół Maurycego, Kuria Opatów Lubiąskich, Stary Ratusz/. Jest architektura neoklasycystyczna / budynek dawnego „Empiku” w Rynku/, neobarokowa  / abudowania I LO, budynek banku na placu Klasztornym/, czy wreszcie  współczesna. Bardzie jednolite są dzielnice przylegające do średniowiecznego centrum. Zachodnia dzielnica Fabryczna składa się z XIX-wiecznych fabryk i kamienic robotniczych, podobnie jak położona po wschodniej części dzielnica Kartuzy.







        My podjechaliśmy pod zamek.  W wieży Bramy Głogowskiej zwanej także Basztą Głogowską, będącą elementem dawnych fortyfikacji miejskich jest punkt informacji turystycznej. Trójkondygnacyjna wieża została wzniesiona w pierwszej połowie XV wieku w miejscu  wcześniejszej, pochodzącej z wieku XIII.  Była pierwotnie wieżą obronną w pierścieniu murów miejskich. W XIX wieku przeprowadzono remont i brama stała się przejazdową. 


               Informacja turystyczna jest, a owszem, ale nie powinno się przyjeźdżać do Legnicy w niedzielę i poniedziałek, bo wtedy jest nieczynna. Mieliśmy  chyba pecha.


                   Tak samo było z zamkiem. Trudno jednak zaplanować wyjazd z dwudniową przerwą. Zatem było tyle ile można z zewnątrz. Zamek Piastowski w Legnicy jest jednym  z najstarszych zamków znajdujących się na terenie Polski.














              Katedra Świętych Apostołów Piotra i Pawła po raz pierwszy wzmiankowana w 1208 roku. Obecny budynek wzniesiony został w latach 1333–1380.








               Na Placu Katedralnym obok katedry imponujący budynek mieszczący galerię sztuki.  Budynek z tzw. pasażem  Piotra i Pawła zbudowany został w latach 1884-1886. 








            W  narożniku pasażu Galerii  od strony Rynku jedna z serii rzeźb zatytuowanych Dzieci Legnicy. To pierwsza z serii, wykonana z brązu. Przedstawia Julka, chłopca z wygladu 11-12 letniego, z wypełnionym po brzegi tornistrem, z którego wystaje też proca. Widać, że Julek jest niedzisiejszy, bo kto teraz bawi się procą. To raczej mój rówieśnik, chłopiec z lat sześćdziesiątych. 



         Figury przedstawiają małych legniczan na przestrzeni lat. Od lat pięćdziesiątych, przez teraźniejszość.  Florek został postawiony nieco w oddaleniu od centrum, więc go nie zobaczyliśmy.
       W południowej części pasażu Piotra i Pawła  mieściła się  niegdyś filia banku, potem  restauracja. Część pasażu spłonęła w 1945 roku i nie podjęto decyzji o odbudowie, a wypalone mury rozebrano w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. W zachowanym budynku  działalność prowadzi Bank Spółdzielczy.


         Zupełnie po sąsiedzku stoi wzniesiony w roku 1905 roku neorenesansowy ratusz, obecnie siedzina władz. Budowla jest wynikiem realizacji pierwszej części projektu, zakładającego docelowo powstanie czteroskrzydłowego zespołu z dwoma dziedzińcami wewnętrznymi oraz monumentalną wieżą. Budowa, zapewne z braku funduszy, nigdy nie została zakończona. Prezentuje się jednak okazale.


  

           Stary Ratusz zbudowany w latach 1737-1741 w stylu  barokowym, po tym jak przestał pełnić rolę siedziby władz miasta w roku 1928 został zaadaptowany na siedzibę teatru. 



       Na naszej trasie mijaliśmy też monumentalny gmach Akademii Rycerskiej, jeden z najwspanialszych zabytków austriackiego baroku w Polsce. Budynek wzniesiony został w latach 1726–1738 i przetrwał II wojnę światową. Po 1945 roku służył jako jedna z wielu kwater stacjonujących w Legnicy oddziałów  radzieckich. W latach 1730 -1945 była to męska szkoła srednia.


             I znowu obok, barokowy kościół św. Jana Chrzciciela  zbudowany w latach 1714 - 1727 dla zakonu jezuitów w miejscu wcześniejszej gotyckiej świątyni, która pełniła kolejno funkcje kościoła klasztornego franciszkanów i kalwinów. Kościół uległ poważnym zniszczeniom podczas katastrofy budowlanej w 1744 roku. Odbudowany na początku XIX wieku. Po II wojnie światowej przekazany wraz z przyległymi budynkami klasztornymi zakonowi franciszkanów. 



      Jednym z najstarszych kościołów na Śląsku jest ewangelicki kościół Marii Panny  w Legnicy. Jego  początki  sięgają XII wieku. Jest on również nazywany kościołem Mariackim. /drugiezdjęciezestrony  https://pl.wikipedia.org/wiki/Obiekty_sakralne_w_Legnicy#/media/Plik:SM_Legnica_KościółNMP_(5)_ID_593134.jpg /



            W gmachu XIII wiecznego klasztoru mieści się obecnie liceum ogólnokształcące. Klasztor został  ufundowany w 1277 roku zakonowi dominikanów. W latach 20-tych  XVI wieku na skutek szerzenia sie idei luterańskich, dominikanie oraz bernardyni zostali zmuszeni do  schronienia się w innych klasztorach. Do dominikanów przeniesiono siostry benedyktynki. Działały one  do lat 1806-1813, wtedy kościół zakonnic uległ sekularyzacji., a majątek zlicytowano.  Na poczatek  w zabudowaniach  klasztoru stacjonowały wojska napoleońskie. W roku 1886 podjęto decyzję o umieszczeniu w nim szkoły realnej.  Niemiecka szkoła realna była placówką kształcącą młodzież na wysokim poziomie. Jednym z absolwentów szkoły był Gerhard Johannes Paul Domagk - laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny. W lutym 1945 r. Legnica została zajęta przez wojska radzieckie i obiekty te zostały przejęte przez wojska radzieckie. W połowie września 1947 roku zajęła je szkoła  Liceum Pedagogiczne. 




          W 1879 roku  powstało w Legnicy Muzeum Miedzi. Jego budynek i bogate zbiory uległy zniszczeniu w 1945 roku. Utworzone od nowa w roku 1962 otrzymało na swą siedzibę dawny pałac cysterski wzniesiony w latach 1726-28 przez opata klasztoru w Lubiążu. Muzeum posiada w swych zbiorach bogaty zestaw zabytków dokumentujących dzieje i kulturę Legnicy oraz obszaru historycznie z nią związanego, od pradziejów po współczesność. 




         Za pałacem opatów lubiąskich, w którym obecnie mieści się siedziba Muzeum Miedzi, znajduje się lapidarium. W miejscu tym zgromadzone zostały i są prezentowane elementy zabytkowej architektury i rzeźby, jakie ocalały po starej zabudowie Legnicy zburzonej w trakcie działań II wojny światowej.



         Budynek muzeum  oraz zlokalizowana obok Akademia Rycerska, a naprzeciw kościół św. Jana i dawne Kolegium Jezuickie tworzą dziś tuż obok Rynku. unikalny kompleks architektury barokowej.  Budynek dawnego kolegium  wzniesiony został w latach 1700-1706. Od strony zachodniej graniczy z kościołem św. Jana. Od strony ulicy budowla posiada bogato zdobioną elewację. Drzwi wejściowe posiadają okazały portal połączony z balkonem na którym umieszczone są dwa kamienne posągi patronów zakonu jezuitów św. Ignacego Loyoli i św. Franciszka Ksawerego. Drzwi i okna posiadają artystyczne okucia. Wewnątrz budynku znajduje się reprezentacyjna klatka schodowa. W korytarzu stoją figury przedstawiające postacie świętych Chrystusa, św. Józefa, św. Jana Chrzciciela i św. Jana Nepomucena. Obecnie w budynku mieści się Klasztor Franciszkanów.


              Od średniowieczna miasto  funkcjonowało w obrysie murów miejskich, których rozbiórkę zapoczątkowało zlikwidowanie w 1760 roku wałów miejskich. Niewielkie ich fragmenty zachowały się  przy bramie Chojnowskiej.


              W latach 1898–1968 jeździły w Legnicy tramwaje.   Rozrost miasta spowodowany rewolucją przemysłową doprowadził do  zwiększenia  powierzchni miasta, a w konsekwencji wywołało to potrzebę zorganizowania transportu publicznego. Trasy tramwajowe  otwarto w styczniu 1898  roku, a 13 lipca 1968 z zajezdni przy ul. Wrocławskiej wyruszył specjalny, ostatni skład tramwajowy, którego przejazd po całej sieci stanowił uroczystość pożegnalną legnickich tramwajów. Na pamiątkę w jezdni wbudowana tabliczka.


                 Po Legnicy można by krążyć długo. Jeden dzień to stanowczo za mało. Nie ma już tramwajów, ale są inne środki lokomocji, a najlepiej pieszo. Budynek za budynkiem. Wszystkie ciekawe i mają swoją historię.  Wielu nie widzieliśmy, o wszystkich widzianych nie sposób pisać, ale trudno ominąć renesansową kamienicę zwaną Domem Pod Przepiórczym Koszem. Kamienica powstała na początku XVI wieku, a w drugiej połowie XVI wieku została przebudowana i zyskała dekorację sgraffitową ze scenami figuralnymi. Nazwa kamiennicy wzięła się od charakterystycznego cylindrycznego wykusza narożnego. Dekoracja sgraffitowa kamienicy została odkryta w 1909 roku. W 1993 roku podczas prac renowacyjnych całej  pierzei  Rynku podjęto się także renowacji tej kamienicy. 


            Widać starania miasta, aby ratować piękne domy, ale trudno wszystkie na raz. Stoją więc obok siebie te już szczęśliwe i te czekające na swoją kolej.








              A ja z czystym sumieniem polecam, aby zwiedzić to miasto. Mało, aby pozostać tam na dłużej. Ja chciałabym wrócić nawet, pomimo nieczynnej informacji turystycznej i zamknietych niektórych obiektów. Tym razem ruszyliśmy dalej, do Chojnowa.
         Chojnów uzyskał lokację miejską przed 1241 rokiem. Rozwój miasta zapoczątkowany w 1333 roku przerywały liczne wojny i epidemie przetaczające się przez Śląsk. Najbardziej dotkliwy  okazał się najazd husytów w 1428 roku, w trakcie którego wymordowano niemal wszystkich mieszkańców. W ciągu swojej historii miasto wielokrotnie zmieniało przynależność państwową. W momencie uzyskania praw miejskich Chojnów stanowił część księstwa legnickiego, będącym ówcześnie lennem Królestwa Czech. W późniejszych latach  przechodził w ręce Habsburgów,  Prus i Niemiec. Po II wojnie światowej  wraz z większością Śląska  przeszedł w ręce Polski. Zmiana ta wiązała się z opuszczeniem miasta przez dotychczasową ludność niemiecką i zasiedleniem go przez polskich osadników, pochodzących głównie z terenów kresów wschodnich. Do niedawna Chojnów stanowił liczący się w regionie ośrodek gospodarzy, na który składał się m.in. przemysł maszynowy, papierniczy, spożywczy i odzieżowy. Współczesnym symbolem miasta stała się postać tkacza z fontanny na chojnowskim Rynku.


            Stanowi ona nawiązanie do tkackich tradycji Chojnowa, które  obok sukienników stanowiło filar średniowiecznego przemysłu w mieście. Osobiście wyjechałam z tego miasta z mieszanymi uczuciami. Zrobiło na mnie wrażenie raczej zaniedbanego, a może nie mającego możliwości na pokazanie tego co posiada. A posiada rynek o nieregularnym kształcie powstały z rozszerzenia głównej drogi handlowej. Plac przypomina  rozciągnięty trójkąt o wymiarach 60x300 m / jeden z najdłuższych na Śląsku /, na którego ostrym, wschodnim końcu znajduje się kościół św. Piotra i Pawła, dominujący nad placem. Po środku wyżej przedstawiona fontanna.



           Kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła zbudowany w XIV wieku, do 1945  roku  pw. Najświętszej Maryi Panny jest średniowieczną gotycką budowlą typu bazylikowego, nazywaną potocznie Dużym Kościołem. Jest to największy tego typu obiekt w mieście oraz powiecie legnickim. Do 1525 roku była to świątynia katolicka, która przeszła w ręce protestantów. Po  II wojnie światowej  świątynia ponownie trafiła w ręce kościoła rzymskokatolickiego,





           Drugi kościół pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny  zwany potocznie małym, wybudowano w latach 1909-1911 dla katolików. Wzniesiono ją jako neoromańską bazylikę. Oryginalny wystrój wnętrza nawiązuje do bazylik romańskich. Jednym z ważniejszych zabytków jest mała figura Madonny umieszczona w ścianie południowej nawy, wykonana na przełomie XIX i XX wieku.  Pod świątynią są umieszczone podziemia, w których znajdują się krypty w których pochowane są doczesne szczątki dwóch niemieckich proboszczów parafii. Do samego kościoła nie podchodziliśmy. Wieża widoczna była od zamku.


       Zamek piastowski,  który  przez kolejne dziesięciolecia był siedzibą kasztelanów. Zbudowany w drugiej połowie XIII wieku, wielokrotnie przebudowywany, w tym całkowicie, po spaleniu przez husytów w latach 1546 -1548. Z tego czasu pochodzi portal z umieszczonymi nad drzwiami popiersiami Fryderyka III  i jego żony Katarzyny Meklemburskiej. W XVIII wieku po wielkich pożarach w Chojnowie, zamek został w połowie rozebrany. Nie spaliło się jedynie skrzydło północno-zachodnie. Obecnie mieści się w budynku Muzeum regionalne.



         W ogrodzie na tyłach zamku zebrano detale rzeźbiarskie odnalezione w mieście, tablice epitafijne i nagrobki z cmentarzy. W ten sposób uratowano te elementy przed zniszczeniem.




              Tuż przy zamku budynek urzędu miasta. Jest to neorenesansowy ratusz z cegły. Budynek, zbudowany po zawaleniu się starego ratusza, posiada ryzalit zwieńczony zegarem.


                Chojnów powstał w XIII wieku jako osada handlowa i rzemieślnicza nosząca nazwę Haynow. Towarzyszyła ona zamkowi, który był siedzibą kasztelanii. Ponieważ czasy średniowiecza nie należały do spokojnych, rada miejska zdecydowała się na otoczenie miasta murami obronnymi. Wzniesiono je w pierwszej połowie XIV. Wraz z rozwojem uzbrojenia obwarowania straciły na znaczeniu i w XVIII-XIX wieku  rozebrano je, pozostawiając tylko niektóre ich elementy. Jednym z nich jest tzw. Baszta Tkaczy. Baszta  wzniesiona została około 1400 roku. W połowie XVI wieku jej szczyt ozdobiła renesansowa attyka. W XVII wieku zmieniło się  jej przeznaczenie. Baszta stała się miejskim więzieniem.


             Jednym z najładniejszych budynków jest kamienica typu renesansowy pałacyk.  Obiekt zbudowany na przełomie XIX/XX wieku składa się z dwóch skrzydeł o neorenesansowych szczytach oraz łącznika z wieżą pośrodku zwieńczoną ostrosłupowym hełmem. Budynek pozostaje dziś zaniedbany. 

  

                 Zachowana od zagłady został najwartościowszy i najstarszy  budynek Hansa Schrama. Kamienica w stylu renesansowym wzniesiona w 1544 roku.  Na frontowej elewacji budynku możemy oglądać bogato rzeźbione w kamieniu renesansowe obramowania okienne oraz okazały półkuliście zamknięty portal.

          Gdzieś w okolicach zamku restauracja Niezły Młyn. Miejsce, w którym się mieści, ma bogatą historię.  Od lat w swoich murach gościła mieszkańców Chojnowa i okolic. Pamięta czasy powojennej restauracji „Polonia” z eleganckimi, białymi obrusami, piękną zastawą i ludźmi pełnymi nadziei na lepsze jutro.

             I to byłoby to, co na plus. Reszta, która widzieliśmy była w opłakanym stanie. Sprawiała wrażenie miasta duchów.


                 Zaczynam mieć obawy, czy to się wkrótce nie rozleci tak jak wiele innych, chociażby zespół cukrowni, z 1882 roku. Rozebrano i po kłopocie. Niestety tak się często dzieje. A jak nie można rozebrać, to w dziwnych okolicznościach wybucha pożar.
                    Znajomi mieli już dosyć zwiedzania. Może zniechęciła ich szarość Chojnowa. Pojechali więc do Nowej Soli, do naszego hotelu. My też ruszyliśmy w tym kierunku, ale przez Kożuchów. Nieduże miasto, niecałe 10 tysięcy mieszkańców, ale nazywane miastem zabytków.

            Do rejestru zabytków  wpisany jest zespół urbanistyczno-krajobrazowy miasta, z połowy XIII-XIX wieku. Zabytkową część miasta stanowi zespół z kamienicami na parcelach z XII wieku, kościołem, zamkiem i ratuszem oraz dość dobrze zachowanymi murami obronnymi otaczającymi starą część miasta.  Zespół zabytkowych domów liczy ponad 270 obiektów. Kościół pod wezwaniem Oczyszczenia NMP, został wybudowany w XIII wieku jako skromna, kamienna, jednonawowa budowla / według legendy miał powstać z fundacji Bolesława Krzywoustego już w 1125 roku /. Nad kościołem wisiało jakieś ogniowe fatum. Palił się aż osiem razy.  Wielokrotne odbudowy, modernizacje, rozbudowy spowodowały że dzisiaj kościół jest trzynawową budowlą z kamienia i cegły. 







           Zamek, kożuchowski to rezydencja powstała w XIII-XIV wieku.  Posiadała różne przeznaczenie tak jak i różnych właścicieli. Był rezydencją książęcą, klasztorem zakonu karmelitów, zbrojownią i siedzibą najznakomitszych rodów. Dawna gotycka wieża została przebudowana i wkomponowana w zachodnie skrzydło a cały zamek uległ mocnej przebudowie przez ostatnich właścicieli zamku, tj. zakon karmelitów. Obecnie czteroskrzydłowa budowla z kwadratowym dziedzińcem jest jednym z ciekawszych obiektów na terenie Kożuchowa a zarazem siedzibą Kożuchowskiego Centrum Kultury „Zamek”.






         Mury obronne, kamienne powstały na przełomie XIII i XIV wieku. Otaczała je szeroka fosa. W XV wieku został wzniesiony cały pierścień fortyfikacji. Do miasta wjeżdżało się przez trzy bramy, Głogowską, Żagańską i Krośnieńską. Bramy zostały zburzone w 1819 roku. Pozostała jedynie baszta bramy krośnieńskiej. Jest to trzykondygnacyjna kamienna basteja, w której rozmieszczono otwory strzelnicze. Obecnie część budynku przebudowano na mieszkanie, a w pozostałej części mieści się Izba Regionalna, gdzie zgromadzone są pamiątki i eksponaty nawiązujące  do historii Kożuchowa.




               Ratusz w Kożuchowie został wzniesiony w 1489 roku, w latach późniejszych kilkakrotnie był niszczony i odbudowywany. W latach 1848–1849  został przebudowany. Również w  roku 1945  uległ zniszczeniom wojennym, a następnie w latach 1963-1966 odbudowano go. Obecny jego kształt jest wynikiem ostatniej odbudowy,  kiedy to połączono nowoczesną architekturę z reliktami poprzedniej budowli ocalałymi ze zniszczeń wojennych. Z pierwotnej siedziby władz miasta zachowała się smukła, ośmioboczna wieża, fragmenty północnej gotyckiej ściany z dwoma portalami i wnękami okiennymi oraz klasycystyczna ściana wschodnia. 



           W  1908 roku w najwyższym punkcie miasta wybudowano wieżę ciśnień. Jest to budowla nawiązująca w swym stylu do średniowiecznego budownictwa obronnego. Zwężający się ku górze trzon, wzniesiony na planie koła, podtrzymuje zbiornik. Wieża nadal jest użytkowana zgodnie z pierwotnym założeniem.


             W średniowieczu w Kożuchowie prosperowały  warsztaty sukiennicze. Wielu rzemieślników parało się też obróbką skór i zapewne stąd nazwa miasta. Aż 123 domy miały przywilej warzenia piwa na handel. W XV wieku miasto było na tyle bogate, że biło własną monetę. Załamanie przyszło , gdy  rozwiązano jednostkę wojskową, w której służyło 400 zawodowych żołnierzy. Jest co prawda wytwórnia małej architektury ogrodowej i zakład produkcji części zamiennych do aut, ale wielu mieszkańców musi dojeżdżać za chlebem do Zielonej Góry i Nowej Soli. Na starówce straszą odrapane tynki, większość domów ostatni raz malowano za Niemca. Wiele z nich  ma ozdoby przypominające czasy świetności miasteczka. Jedna z takich kamienic znajduje się przy rynku. 
      Jedną z najciekawszych budowli Starego Miasta była kamienica nazywana Pod Świętymi Piotrem i Pawłem znajdująca się przy ulicy Klasztornej. Była, bo do dziś pozostała po niej tylko fasada frontowa.  Resztę zdewastowanej po II wojnie światowej kamienicy rozebrano w latach 60-tych XX wieku. Piętrowy dom wzniesiony został w XVIII wieku. dla zamożnego mieszczanina. O jego statusie majątkowym świadczą zdobienia, na które składają się  dwie duże płaskorzeźby świętych Piotra PawłaJest to jedyna w swoim rodzaju barokowa fasadaodnowiona w ostatnich latach staraniem Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Kożuchowskiej przy finansowym wsparciu władz miasta oraz konserwatora zabytków. W trakcie remontu przywrócono dawną barwę elewacji oraz płaskorzeźbom, w których uzupełniono także ubytki.




         Spośród  kamienic przy rynku wyróżniają się dwie, z pięknymi kamiennymi portalami. Pod numerem 3 widnieje muszla i rok 1545, a pod numerem 22  rycerz na koniu z włócznią, oddział piechurów, wieże jakiegoś miasta i rok 1889.



         Po fasadzie apteki Pod Lwem kroczy kamienny lew. Do lat 20-tych minionego wieku zdobił aptekę przy ulicy Kościelnej. Gdy aptekarz kupił nowy lokal przy rynku, lwa zabrał ze sobą. Zresztą to nie jedyne. Niestety, pomimo piekna bardzo zniszczone.













                    Niewiele wyjątków, takich jak ,motel i restauracja "Pod lipami". Do walących się domów nikt by nie przyjechał
              Jest w Kożuchowie ewangelicki cmentarz, który należy do najstarszych w Polsce i jeden z pierwszych w naszej części Europy,  chrześcijański cmentarz poza murami miejskimi. Naprzeciwko cmentarnej bramy stoi szary, niepozorny kościół św. Ducha, najstarszy w mieście. Został wzniesiony na początku XIII wieku jako kościół przyszpitalny. W środku barokowe wyposażenie, a jeden z obrazów przedstawia widok XVIII-wiecznego Kożuchowa. W południowej części miasta, poza murami,  wysoka, pokryta szarym tynkiem wieża. Nad wejściem data 1709. To popadająca w ruinę budowla bez drzwi i schodów. To pozostałość z "kościoła łaski", który powstał dzięki władcy Szwecji Karolowi XII.  Nie mogła być zbudowana z trwałych materiałów, więc użyto drewna i gliny.  Murowana wieża stanęła dopiero w 1826 roku.  Po II wojnie kościół służył jako spichlerz, a na początku lat 70-tych budowlę wysadzono w powietrze. Podobnie rzecz się wówczas miała z wieloma zabytkami na Ziemiach Odzyskanych. Błądzenie, w pozytywnym znaczeniu, uliczkami takimi jak w Kożuchowie, to czar małych miasteczek. Gdyby jeszcze były odrestaurowane.
              Pożegnaliśmy Kożuchów i ruszyliśmy do Nowej Soli. W hotelu "Nadodrzański Dwór" czekał na nas pokój i nasi towarzysze podróży.


              Hotel i restauracja  jeszcze pachnie świeżością. Stary budynek Ligi Obrony Kraju  niszczał, aż znalazł się chętny który doprowadził go do obecnego stanu. Odbudowa, rozbudowa i jest efekt.


            Hotel znajduje się nad Odrą, a w jego  w sąsiedztwie powstał Park Krasnala., Utworzono go na cześć krasnali ogrodowych, których produkcja w okresie kryzysu gospodarczego, po likwidacji przemysłu pod koniec XX wieku, dała zatrudnienie wielu mieszkańcom miastaObecnie Nowa Sól jest jednym z większych ośrodków przemysłowych na zachodzie Polski. Istnieje tam wiele przedsiębiorstw, które działają w branży budowlanej, metalowej, maszynowej, elektrotechnicznej, spożywczej, motoryzacyjnej, elektronicznej. Według danych z września 2008 roku,  stopa bezrobocia spadła  tam w przeciągu 4 lat z 46 do 9,3 % .
             Nowa Sól pozostała niezniszczona przez II wojnę światową, stąd wiele gmachów użyteczności publicznej szczyci się długą historią. Posiada wiele ciekawych przykładów XIX i XX-wiecznej architektury przemysłowej, jak choćby zabudowania byłych Dolnośląskich Zakładów Metalurgicznych „Dozamet”, czy  budynek browaru nowosolskiego z 1916 roku.  Przykładem budynów użyteczności publicznej może być może gmach sądu rejonowego czy  dawna łaźnia miejska. Zabytkowy jest też zespół spacerowy w parku w pobliżu byłych zakładów „Odra”, a  bogaty wystrój sztukatorski posiadają  secesyjne kamienice kamienice  przy głównych ulicach miasta. My po zjedzeniu posiłku gotowi byliśmy na wyjście do miasta dopiero o osiemnastej godzinie. We wrześniu już wcześniej robi się ciemno, więc czasu było niewiele. To co w najbliższej okolicy hotelu, chociaż stare miasto było w tym zasięgu. Przez kanał portowy Odry, na którym jest most podnoszony z 1927 roku.
                                   
  do Placu Floriana, na którego centralnym punkcie stoi XVIII wieczny pomnik  figura Św. Floriana.

            Dalej od ronda widoczny kościół pw. św. Michała Archanioła. Jest to najstarszy, bo 400-letni zabytek sakralny w mieście, z bardzo cennym wystrojem barokowym wnętrza. Do środka nie weszliśmy, bo godzina już nie pozwoliła.


            Bocznymi uliczkami doszliśmy do Placu Wyzwolenia. Obecny Plac powstał w XVII wieku jako ciąg drogi prowadzącej z Wrocławia do Berlina. Uruchomiono tu przystanek poczty konnej łączącej Śląsk z Brandenburgią. W miejscu wybudowanego pod koniec lat 50-tych XX wieku budynku będącego do dziś siedzibą PKO,  był piętrowy zajazd obsługujący pocztylionów. Przez 80 lat pełnił rolę ratusza. Budynek został zniszczony w 1945 roku, a następnie rozebrany.  Przed wojną plac służył jako plac targowy. Ulica nazywana była Rynkiem do lat 50-tych ubiegłego wieku. Na placu urządzono skwer z fontanną i szaletami miejskimi.  Jest to też miejsce bardziej reprezentacyjne ze względu na zadbane, ładne kamienice.










          Przy Placu Wyzwolenia, tradycyjnie jak w rynku urząd miejski. Budynek urzędu został wybudowany w latach 1968-1969.

                Nieco dalej neoromański Kościół pw.  św. Antoniego z 1839 roku. Należał do ewangelickiego zboru pw. Trójcy Świętej.  Po wojnie rozpoczęli w nim swoją posługę  ojcowie kapucyni. W kościele św. Antoniego do dzisiaj odbywają się wszelkie uroczystości patriotyczne, 






                W 2013 roku w wieku 99 lat zmarł  znany proboszcz z tego kościoła, Medard Parysz. Był zakonnikiem, spowiednikiem, katechetą, piewcą szczęśliwego życia, pszczelarzem, poetą, uczestnikiem i kapelanem Powstania Warszawskiego,. Odznaczony  Krzyżem Armii Krajowej, Krzyżem Walecznych, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, honorowy obywatel Nowej Soli. Jego postać pozostała w mieście na ławeczce obok kościoła. Było już ciemno, kiedy przy nim przysiadłam.

               Obok kościoła dom zakonny braci.

                   Za rondem imienia Ojca Medarda neorenesansowa kamienica z przełomu XIX/XX wieku.

               Tyle zdołaliśmy zobaczyć i się dowiedzieć o Nowej Soli. Zrobiło się ciemno. Mijał siódmy dzień wycieczki. Kolejny dzień miał być bardziej lajtowy.
               Na początek  oddalony o 47 kilometrów od Nowej Soli Zabór. Jest to wieś. Miejską lokację uzyskał w 1681 roku. W roku 1742 zdegradowany.


           We wsi znajduje się zabytkowy zespół zamkowy  pałacowo-ogrodowy, w którego skład wchodzą barokowy zamek-pałac z 1677 roku, przebudowany w latach 1745 i 1957. Od XVIII wieku właśność hrabiów Cosel. Ostatnią właścicielką pałacu przed II wojną światową była druga żona ostatniego cesarza Niemiec, Wilhelma II Hohenzollerna, mieszkająca w pałacu do 1922 roku i po śmierci cesarza do kwietnia 1945 roku. Od 1956 roku w pałacu mieścił się szpital  przeciwgruźliczy dla dzieci, od roku 1976  Sanatorium Dziecięce, obecnie  Centrum Leczenia Dzieci i Młodzieży.












       Jadąc z Zaboru do Zielonej Góry mijamy Przytok. Wieś najprawdopodobniej jest znacznie starsza niż kolonizacja niemiecka na tych obszarach. Po raz pierwszy wymieniona została w 1408 roku w dokumencie żagańskiego Jana I.  W latach 1596-1597 Joachim von Stensch wzniósł w Przytoku późnorenesansowy zamek, który został rozebrany. W latach 1864 - 1867 Emil Kracher von Schwarzenfeld buduje neorenesansową rezydencję, w której dziś mieści się placówka oświatowa.










                Od Zielonej Góry dzieliło nas tylko dziesięć kilometrów. Dotarliśmy tam dobrze przed południem. Zatem mieliśmy na nią prawie cały dzień. No może niezupełnie, no nasi znajomi musieli wracać do domu, ale czasu było sporo.   Zielona góra została założona jako miasto przez przybyszów z zachodniej części Europy – głównie Flandrii i Niemiec, którzy najprawdopodobniej nazwali miasto tak, jak nazywała się istniejąca już tu  polska osada. Prawa miejskie otrzymała w 1323 roku. Gród posiadał fortyfikacje i zamek, najprawdopodobniej drewniany, stąd nie pozostał po nim żaden ślad.  Wskazówką jest stara nazwa ulicy Zamkowej nieopodal centrum miasta. W XIV wieku wraz z całym Dolnym Śląskiem przechodzi pod formalne zwierzchnictwo czeskie, jednakże Piastowie panowali tu do końca XV wieku. W czasie II wojny światowej w mieście znajdowała się filia niemieckiego obozu koncentracyjnego Groß-Rosen. Zielona Góra wyszła z II wojny światowej praktycznie niezniszczona. Do nacierającej Armii Czerwonej wyszedł ówczesny proboszcz, ks. Georg Gottwald i poinformował, że miasto nie zamierza się bronić. Dotychczasowych mieszkańców miasta wysiedlono do Niemiec. Na nowo zasiedlana była jeszcze do końca lat 70-tych XX wieku, głównie przez repatriantów z Kresów Wschodnich oraz przybyszów z pobliskiej Wielkopolski. W 1950 roku władze zadecydowały o utworzeniu w Zielonej Górze stolicy nowego województwa. Od tego momentu zaczyna się okres szybkiej kariery miasta. W 1999 miasto stało się siedzibą władz samorządowych utworzonego wówczas województwa lubuskiego. Już od pierwszego wejrzenia zrobiła na mnie wrażenie. To dlatego, że poczułam się jakbym znalazła się w innym świecie. Zielona Góra jest miastem zabytkowym, z racji niewielkich zniszczeń wojennych pozostała tutaj cała przedwojenna zabudowa miejska. Szczególne widać to na  Starym Mieście. Są też  przedwojenne wille wzdłuż alei Niepodległości, reprezentacyjnego traktu miejskiego. Znajduje się tu też wiele budynków o unikalnej architekturze,  jak np. teatr zaprojektowany przez Oskara Kaufmanna. Oprócz pięknych niewielkich kamienic w najstarszej części miasta, jest tu też wiele budynków postindustrialnych dostosowanych do nowych funkcji, np. lofty w okolicach ulicy Fabrycznej czy część budynków Fabryki Wełny zaadaptowane na centrum handlowe. Centrum miasta jest obecnie rewitalizowane. Potrzeba umiejętności, aby sprawnie poruszać się wąskimi uliczkami pełnymi samochodów i o dziwo wcale nie zawsze jednokierunkowymi. 




       Udało nam się zaparkować  na Placu ks. bpa Wilhelma Pluty.  Znajduje się tam najstarszy zabytek architektoniczny w mieście, konkatedra, kościół rzymskokatolicki pod wezwaniem św. Jadwigi Śląskiej z drugiej połowy XIII wieku, przebudowywany w latach poźniejszych.




               Inne ogladane miejsca to kościół ewangelicki, obecnie rzymskokatolicki pod wezwaniem MB Częstochowskiej, szachulcowy, zbudowany w latach 1743–1777 jako zbór ewangelicki.  Wieżę dostawiono kilkanaście lat później. Znajdują się w nim między innymi  barokowy ołtarz główny, kamienna rokokowa chrzcielnica oraz szereg rzeźbionych płyt epitafijnych.






         Przed kościołem pomnik Św. Urbana, patrona Zielonej Góry. Papież i Męczennik,  w tradycji chrześcijańskiej uznawany za patrona winiarzy, ogrodników, winnej latorośli oraz dobrych urodzajów.

              Byliśmy zaskoczeni, kiedy podeszła do nas jakaś kobieta i powiedziała " Jesteście z...i tu wymieniła nazwę naszej miejscowości" . Dała nam folder  Pisma Czcicieli Rózańca i mówiła, że się modli do Maryi. To jej pomaga. Ma niepełnosprawnego syna. Dziwne uczucie, kiedy któś obcy, w obcym miejscu, nagle wie skąd jesteś. Nie potrafię tego wyjaśnić. 


           Z kościoła ulicą Mariacką poszliśmy w kierunku  XVI wiecznego ratusza. W swej głównej części z wieżą powstał w XV wieku, co pokazuje odsłonięta spod tynku wnęka.  Dzisiejszy kształt, to wynik dobudowywania kolejnych elementów do pierwotnego XV-wiecznego, przy czym skrzydła północne oraz południowe po usunięciu części tych dobudówek uformowane zostały w połowie XIX wieku, a dodatkowo skrzydło północne podwyższono o trzecią kondygnację w roku 1919. Zmianom ulegała także wieża mierząca dziś 54 metry, czyli ponad dwukrotnie więcej niż pierwotna wersja. Jako ciekawostkę można potraktować wymianę części jej murów w 1801 roku bez demontażu hełmu, dzięki czemu tenże hełm jest dziś nieco przechylony. Otynkowano wtedy także budynek, a zielony tynk przetrwał aż 188 lat. Dziś w ratuszu znajdują się Urząd Stanu Cywilnego, Polsko-Niemieckie Centrum Informacji i Promocji Turystycznej, a od strony wschodniej kwiaciarki, które dla obecnych mieszkańców miasta są w tym miejscu  od zawsze.



               Ratusz znajduje się w centralnej części  Starego Rynku. Plac został wytyczony jeszcze w średniowieczu, ale dzisiejsza zabudowa, w związku z licznymi pożarami, jest dużo młodsza. Najstarsze kamienice znajdujące się we wschodnim skrzydle rynku pochodzą XVIII wieku. Skrzydło zachodnie pochodzi z przełomu XIX oraz XX wieku, ale kamienice znajdujące się w tej części są bardziej bogato zdobione. Na szczególną uwagę zasługuje budynek z numerem 24.


          Ulica Pod Filarami to  łącznik pomiędzy Starym Rynkiem oraz Placem Pocztowym. Są to zaledwie cztery numery, ale chyba nikt z mieszkańców nie wyobraża sobie zielonogórskiej starówki bez filarów. Chociaż jest to jeszcze obręb dawnych murów obronnych, to budynki powstały na początku XX wieku. Dziś znajdują się tu m.in. kancelarie adwokackie, Ambasada Ukrainy Konsulat Honorowy oraz apteka. 




                Od 1882 roku swoją zielonogórską historię tworzą Elżbietanki. Trzy siostry, które w tym roku przyjechały do Zielonej Góry, trzy lata poźniej otrzymały mały budynek i zamieszkały na uboczu miasta. Postawiły sobie za cel zbudowanie szpitala. W 1885 roku powstaje pierwszy fragment dzisiejszych “elżbietanek”, dom zakonny /najniższa część obiektu po prawej stronie/ . W 1908 roku dobudowano środkową część z kaplicą domową poświęconą św. Janowi Ewangeliście. Obok niej znajduje się dom starców i hospicjum. Elżbietanki mają też duży ogród otaczający z trzech stron budynek. Przez kilkanaście lat powołana przez siostry fundacja zbierała pieniądze na postawienie szpitala. W 1927 roku poświęcono gmach nowego szpitala, czyli trzecia część budynku. Był nowoczesny, zamontowano w nim pierwszą w mieście elektryczną windę. W 1939 roku szpital sióstr liczył 88 łóżek. 12 lutego 1945 roku całą załogę szpitala ewakuowano do Logau. Siostry pozostały na terenie szpitala zupełnie same. W szpitalu urządzono szpital wojenny. W kwietniu 1945 roku wojska radzieckie wraz z rannymi opuściły szpital, zostawiając go w opłakanym stanie. Siedem tygodni sprzątano i naprawiano wszystko. Przez krótki czas, decyzją Wydziału Zdrowia  do szpitala przyjmowano nieuleczalnie chorych na tyfus.  Od lipca 1945 roku, wojska radzieckie ponownie zajęły szpital, a chorzy cywilni musieli go opuścić. We wrześniau 1945 roku  musiały opuścić go siostry.  W listopadzie tego roku Rosjanie zaczęli wyprowadzać się ze szpitala. Odjeżdżając, zabrali ze sobą wszystkie maszyny i urządzenia sali operacyjnej oraz cenniejsze rzeczy i meble. Szpital i klasztor  zostały kompletnie zdewastowane. Siostry wróciły do niego w 1946 roku. Rozpoczął się remont. Historia zielonogórskich elżbietanek to opowieść o ciągłym budowaniu, wypędzaniu i remontowaniu odzyskanego majątku. Zgromadzenie powołane do opieki nad chorymi przez ponad 30 powojennych lat nie miało prawa pracować w wybudowanym przez siebie szpitalu i hospicjum. Po odzyskaniu budynku  od 1995 roku prowadzą swoją działalność, a budynek jest piękny.


           Przy ulicy Kazimierz Lisowskiego  budynek dawnej szkoły ewangielickiej z 1770 roku.


           Dalej  XVIII -wieczny budynek mieszkalny. Obecnie w obu usadowiły się kancelarie adwokackie.


          W budynku wzniesionym w 1900 roku, znajduje się siedziba Filharmonii Zielonogórskiej, której początki sięgają 1956 roku.


                Budynek sądu, był nim również przed wojną.



             Obok kamienica przedwojenneho hotelu. Po wojnie funkcjonowały w niej restauracje, teraz jest archiwum państwowe.


                Krążyliśmy po Starówce podziwiając wszystko. No może nie to co jeszcze czeka na renowację.












               Znajomi myśleli już o powrocie, a wszyscy myśleliśmy o jedzeniu. Wybraliśmy się do fajnej restauracji. To miejsce przyciąga zarówno miejscowych jak i turystów. Na Winnym Wzgórzu, geograficznym środku Zielonej Góry  jest Palmiarnia, która powstała w 1961 roku.
Dostawiono ją do domku winiarskiego z roku  1818, wzniesionego przez Augusta Gremplera, założyciela winiarni i wytwórni szampana. W otoczeniu Palmiarni znajduje się odtworzona winnica nawiązująca do dawnych, pokrywających wszystkie stoki podmiejskie, plantacji. W Palmiarni, wśród tropikalnej roślinności znajduje się restauracja. 








               Niestety obejrzeliśmy rośliny i z ostatniej kondygnacji popatrzyliśmy na miasto.



              Przeczytaliśmy menu, nawet wybraliśmy dania i, niestety nikt do nas nie podszedł. Po interwencji okazało się, że obsługa po przyjściu do pracy, zaczęła dopiero rozstawiać nakrycia na stypę, a klient indywidualny za godzinę.


               Musiałam się obejść smakiem kremu z modrej kapusty z gruszkowym chipsem i serem kozim i głodna wrócić na stare miasto. Bachusiki pewnie by się uśmiały z takiej organizacji, ale one królują na głównie starym mieście. Jest ich dokładnie 43. Są naturalnie wkomponowane w architekturę miasta. W informacji turystycznej na rynku można  dostać " bachusikową mapę", by ułatwić poszukiwania, bo rozbawiona ferajna rozprysła się po całym mieście. My poznaliśmy te napotkane po drodze, przypadkowo. Pomysł ich ustawienia powstał w 2010 roku, wraz z rewitalizacją miasta. Bachusiki są kuzynami Bachusa i trudno określić ich wiek. Każda z rzeźb z brązu jest inna. Bachusiki wyglądają na  20 latków, ale i 50 latków. Miejscowi mówią, że są też i 800 latkowie, bo tyle liczy sobie winiarska tradycja w mieście. 












            Na Zieloną Górę przydałby się nawet tydzień, aby poznać i skosztować wszystkiego. Jednak nasz sposób zwiedzania nie pozwoli nam się niczym znudzić, a jest jedynie zachętą do powrotu w różne miejsca. Do Zielonej Góry też. Po obiedzie pożegnaliśmy się ze znajomymi, którzy już wracali, a my pojechaliśmy w nowe miejsce, gdzie również króluje Bachus, albo jego kolejny kuzyn. Drogą ekspresową w kierunku Sulechowa. Tuż za Odrą, po lewej stronie są Ciągacice, a po prawej GórzykowoGórzykowo to wieś, która do  1945 roku była  dzielnica Sulechowa. Kilka uliczek, typu wiejska droga, nawet bez nazy, tylko numeracja domów. W końcu w 2017 roku zamieszkiwały ją tylko 302 osoby.   Historycznie miejscowość jest związana z uprawą winorośli na południowym stoku pradoliny Odry. Od 1997 roku funkcjonuje tam winnica " Stara Winna Góra", zajmująca się uprawą szlachetnych odmian winnych i produkcją wina gronowego. Stara Winna Góra  jest jednym z takich  miejsc, gdzie czas się zatrzymał, dzięki winoroślom, które nadały charakter temu uroczysku. Państwo Danuta i Marek Krojcig odnajdując przed  laty zdziczałe pędy winorośli, czekające na swoje odrodzenie, uznali, że to jest  ich miejsce na ziemi. Pierwsze wzmianki o uprawie winorośli na Ziemi Lubuskiej pochodzą z X wieku. Na początku XV stulecia, w wyniku przeróżnych klęsk i mrozów wszystkie winnice obumarły. Jednak już w roku 1466 Książe Głogowski Henryk VI sprowadził sadzonki winnych krzewów z Węgier, Austrii i Francji, dając tym samym początek winnicom zielonogórskim. Tam wśród odrodzonej w 1997 roku winnicy, po kilku latach powstał Winny Dworek,  zbudowany w stylu XIX- wiecznego klasycyzmu. 


               Miejsce magiczne, gdzie czas płynie wolniej. To miejsce z duszą, klimatyczne. Gdy przyjechaliśmy zaczęło padać, potem przestało i był czas na spacer. Przyjemnie też posiedzieć z lampką pysznego miejscowego wina przy kominku. Może też być winne SPA.


















Od bramy wjazdowej prowadzi aleja z włoskimi orzechami.


                I widać, że jesień się zbliża.


            Następnego dnia o dziewiątej rano, byliśmy już w Łagowie. Położony wśród jezior i lasów uważany jest za jedną z piękniejszych miejscowości ziemi lubuskiej. Na przesmyku pomiędzy jeziorami Trześniowskim i Łagowskim znajduje się najstarsza część miasta, która w średniowieczu pełniła funkcję grodziska obronnego. Byłam tam przed dziesięcioma laty, a może nawet nieco wcześniej. Też mówiłam jak  o perełce, ale tym razem się zawiodłam. Łagów prawa miejskie posiadał w latach 1808–1931. Obecnie jest miejscowością wypoczynkową i turystyczną. Znajduje się tam zamek joannitów. Pierwsze zapisane informacje o nim pochodzą z 1251 roku. Pierwotnie wieś była własnością templariuszy, a od roku 1285 była siedzibą komandorii tego zakonu. Budowę zamku rozpoczęto w XIV wieku. Postawiono go na wzgórzu. W 1819 zamek został nadany rodzinie Zastrow, zaś teren miasta przechodził z rąk do rąk.  W 1945 niezniszczona poważniej miejscowość została włączona do Polski. Jej dotychczasowych mieszkańców wysiedlono do Niemiec. Tym razem też wyglądało, jakby wszystkich gdzieś wysiedlono. Pusto, cicho, nawet do WC nie można się było dostać. Co prawda było na zamku, strzałka do ciemnej piwnicy, ale gdzie włączyć światło nie wiadomo. Na zamku restauracja, chodzili jacyś chyba hotelowi goście / pewnie własnie wysiedlani /. Nami nikt się nie zainteresował. To miasteczko ma wiele do zaoferowania, piękne zabytki, ciekawe widoki, czyste jeziora, a do tego Lubuskie Lato FilmoweZlot Motocyklistów i Jarmark Joannitów. Ja więcej tam już nie pojadę i polecać też nie będę.
          A zabytki to   zespół zamkowy z murami obronnymi  z XIV wieku.  Zamek joannitów, założony na planie czworoboku z narożną, wysoką na 35 metrów wieżą. Wewnątrz sala gotycka ze sklepieniem wspartym na jednym filarze i sala z barokowym kominkiem z około 1740 roku. Obecnie,  jak wspomniałam,  hotel.













          Vis a vis zamku,  kościół parafialny pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela, z XIX wieku, przebudowany w roku 1876.



                Kościół prawie styka się z parkiem zamkowym leżącym nad brzegiem jeziora. Był akurat remontowany. Zachwycają stare drzewa.






              Brama Marchijska, zwana też Niemiecką lub Berlińską, murowano-szachulcowa, pochodząca z XVI-XVIII wieku. Była bramą obronną Łagowa. W dolnej części murowana, w górnej szachulcowa.



           Brama Polska, zwana też Poznańską, murowano-szachulcowa, też obronna, pochodząca z XV wieku, przebudowana w XVI wieku.


                 I to co pomiędzy bramami. Uśpione, jak nieżywe.







              I sporo poza murami, w nowej części, nowy, bo po niedawnym remoncie budynej urzędu gminy.


                   W tytule naszej wyprawy były zamki, pałace i twierdze. Twierdze kojarzą się też z umocnieniami wojskowymi, a te z Międzyrzeczem. Ale Międzyrzecz to miasto i to królewskie. Jest jednym  z najstarszych ośrodków na terenie Polski. Pochwalić się  może bogatym ponad 1000-letnim rodowodem. Jego  historia rozpoczyna się w połowie X wieku, w czasach Mieszka I, kiedy plemienny gródek włączony został do państwa wczesnopiastowskiego. W czasie panowania Bolesława Chrobrego, gród został wzmocniony i włączony w linię obronną zachodnich rubieży Polski. W 1002 roku w okolicach grodu ulokowany został klasztor, w którym osadzono, na zaproszenie Chrobrego dwóch mnichów benedyktyńskich. Niestety w 1003 roku zostali zamordowani i czczeni są dzisiaj jako Pięciu Braci Męczenników. Z racji przygranicznego położenia i w miejscu przecięcia szlaków handlowych następuje szybki rozwój grodu. Jednocześnie z tej lokalizacji wynikła duża liczba najazdów zbrojnych. Rok 1248 to prawdopodobna data lokacji miasta. W wieku XIV  Kazimierz Wielki, na miejscu grodu wznosi ceglany zamek.  Na przełomie XIV i XV wieku Międzyrzecz został ufortyfikowany, jednak ani zamek, ani fortyfikacje nie uratowały Międzyrzecza przed masakrą w 1474 roku. Zamek prawdopodobnie wzięto zdradą. Kolejna tragedia jaka spada na miasto ma miejsce w 1520 roku gdy Międzyrzecz zostaje zrównany z ziemią. Stulecia XVII i XVIII przynoszą miastu serię klęsk, wynikających z wojen, przemarszów wojsk, epidemii, powodzi i pożarów, które doprowadziły do wyniszczenia miasta i załamania jego rozwoju. W roku 1793 podczas II rozbioru Polski zostaje zagarnięty przez Prusy. Według  niemieckiego  spisu powszechnego z 1905 roku Międzyrzecz liczył  w tym okresie 5800 mieszkańców, w tym 94,0% Niemców, 2,9% Polaków oraz 2,9% Żydów.  W latach 30-tych XX wieku, z uwagi na bliskość polsko-niemieckiej granicy, w sąsiedztwie Międzyrzecza, powstaje Międzyrzecki Rejon Umocniony.  W mieście i okolicach istniały  obozy jenieckie i pracy przymusowej. 30 stycznia 1945 miasto zostało wyzwolone z rządów niemieckich i po 152 latach powraca do Polski.
           Zamek międzyrzecki należy do najciekawszych i najcenniejszych zabytków miasta. Wzniesiony na polecenie Kazimierza Wielkiego w XIV wieku. W wyniku działań zbrojnych był przebudowywany. Największe zmiany zaszły po 1520 roku. Wtedy to dobudowano dwie potężne basteje artyleryjskie. Zamek był siedzibą kasztelanów i starostów międzyrzeckich. Ruiny zamku otacza fosa, wzdłuż której biegnie zachowany wał zewnętrzny dawnego podgrodzia.











                  Na terenie wyspy zamkowej na którą przechodzi się przez  zrekonstruowany dom bramny, zniszczony przez wojska radzieckie w 1945 roku,



              znajduje się dawna rezydencjia starostów międzyrzeckich wzniesiona w 1719 roku W oficynie dworskiej z początku XVIII wieku mieści się obecnie Muzeum Regionalne z ekspozycjami: archeologiczną, historyczną, artystyczną i etnograficzną. W muzeum prezentowana jest  jedna z najbogatszych w Polsce kolekcja portretów trumiennych, tablic herbowych i inskrypcyjnych z XVII i XVIII wieku. Obok portretów trumiennych w dziele sztuki w muzeum można obejrzeć polskie malarstwo portretowe z XVII, XVIII i XIX wieku oraz nieznanego pochodzenia rzeźby sakralne z wieku XV- XVIII. 







         Otaczający zabudowania zamkowe park pochodzi z XIX wieku. Szczególnie cenna jest aleja platanów, która biegnie dawnym zewnętrznym wałem grodu. 


               Tuż za, a może przed mostem na Podzamczu budynek dawnego kollegium jezuickiegi z XVIII wieku, zlikwidowanego po kasacie klasztoru w 1773 roku.



            Rynek, dawne centrum polityczno-gospodarcze miast, a w środkowej części  budynek ratusza miejskiego, obecna siedziby władz miasta i gminy. 
            Ratusz wybudowany został w 1581 roku na podstawie przywileju króla Stefana Batorego. Po pożarze w roku 1666  wzniesiono nowy obiekt, który w części parterowej był murowany, a piętro wykonano w konstrukcji szkieletowej. Dewastowany przez kolejne pożary, po ostatnim z nich odbudowany został w obecnej klasycystycznej formie. 




        W północnej części rynku znajduje się kościół pw. Św. Wojciecha zbudowany w 1834 roku. Do 1945 roku była to świątynia ewangelicka, a od 1947 roku funkcjonuje jako rzymskokatolicki. Zbudowany został w stylu późno klasycystycznym.


        Z trzech stron rynek otoczony jest zespołami kamienic, zaś od strony wschodniej przylega do niego skwer, będący śladem zniszczeń miasta w 1945 roku. Do 1945 roku istniał tam szereg najokazalszych kamienic.  W jednej z nich w 1806 roku nocował Napoleon Bonaparte, na którego planowano zamach z wieży ratuszowej. 



         Jest też nieco starych, tzn historycznych domów przy ulicach odchodzących od rynku.




               My ruszyliśmy do miejsca z którego Międzyrzecz jest znany, do Międzyrzeckiego Rejonu  Umocnionego, co tłumaczono też jako Umocniony Łuk Odry i Warty lub Front Ufortyfikowany Łuku Odry-Warty. Jest to system umocnień stworzony przez Niemców w latach 1934–1944 dla ochrony wschodniej granicy Rzeszy. Wbrew zakazowi traktatu wersalskiego Niemcy rozpoczęli w 1927 roku przygotowania do umocnienia swojej wschodniej granicy. Wszystkie działania utajniono.  Budowa umocnień  przebiegała etapami od 1934 roku. Do roku 1938 wykonano większą część głównego systemu podziemnego na centralnym odcinku i system zapór hydrotechnicznych. W maju 1938 roku na rozkaz Hitlera, budowę umocnień wstrzymano. Hitler kilkakrotnie wizytował budowę MRU i był niezadowolony z postępu prac. Fortyfikacji nigdy nie zrealizowano zgodnie z pierwotnymi planami.  Od 1943 roku podziemia centralnego odcinka O.W.B. wykorzystywane były jako podziemna fabryka. Montowano tam silniki lotnicze.  Po wojnie fortyfikacje zajmowały przejściowo wojska radzieckie i polskie. Wiele obiektów zostało wysadzonych dla pozyskania materiału, przede wszystkim cennej stali pancernej. W latach 80-tych XX wieku istniały plany umieszczenia w podziemiach centralnego odcinka magazynu odpadów radioaktywnych. Obecnie większość obiektów północnego i południowego skrzydła O.W.B. jest opuszczona. Zwiedzanie możliwe jest przez cały rok tylko z przewodnikiem, lecz w okresie zimowania nietoperzy, od listopada do marca, dla odwiedzających dostępny jest tylko część obiektu z jednym korytarzem. Międzyrzecki Rejon Umocniony to jedne z największych podziemi fortyfikacyjnych świata. Podziemia odcinka centralnego MRU są obecnie rezerwatem nietoperzy,  których zimuje tam ponad 30 tysięcy.  Łączną długość podziemnych korytarzy szacuje się na około 32–35 km.






               Ponoć nigdy nie wykorzystane zęby smoka.



            Kopuły pancerne i wejście o systemu.




                W środku było bardzo ciemno i zdjęcia nie wyszły. Powrót wozem bojowym też mnie nie zachwycił, chociaż panowie byli podekscytowani. Ja bałam się, czy aby ten grat się nie wywróci.


       Na ten dzień pozostało sto  / 99 / kilometrów do Mierzęcina. Tam w pałacu w którym byliśmy pierwszego dnia czekał na nas nocleg. 







               W restauracji Destylarni smaczna obiadokolacja, a potem może być SPA, bilard czy inne zajęcia. Ja wybieram naturę i spacery w parku i wśród zielonych zakątków otoczenia pałacu. Mogę tam szukać inspiracji do mojego ogrodu.













               Rano śniadanie w restauracji pałacowej znajdującej się w piwnicach pałacu i według pierwotnego planu miał być powrót bezpośrednio do domu. Zmieniliśmy trochę plany, aby odrobić zadanie z pierwszego dnia. Tym razem było pogodnie. Jechaliśmy drogą 22. Fragment tej drogi jest częścią dawnej autostrady zwanej "Berlinką", mającej łączyć Berlin z Kaliningradem. W latach 1936 -1938  wybudowano odcinki Berlin – Szczecin / czteropasmowa/ oraz Elbląg - Królewiec / dwupasmowa/.  Odcinek ze Szczecina do Elbląga  miał poprowadzić przez  Polskę, tzw. korytarz gdański, co utrudniało budowę.  Stało się też jednym z  powodów agresji na Polskę. Droga  była numerem jeden w całej Rzeszy. Niemal po linii prostej prowadzi do Królewca z Berlina. 




               Około dziesiątej byliśmy w Człuchowie. Był on starym osiedlem pomorskim, wzmiankowanym w XII wieku. Prawa miejskie posiada od 1348 roku. Od roku 1312 był właśnością Krzyżaków, rezydował tam wielki mistrz zakonu, brat Ulryka, Konrad V von Jungingen. W 1627 roku człuchowski zamek  bezskutecznie próbowali zdobyć Szwedzi. Udało się im to dopiero podczas potopu szwedzkiego w roku 1656. Zamek w Człuchowie był niegdyś drugi po Malborku pod względem wielkości zamkiem krzyżackim /  terytorialnie nawet największy/.  Za czasów I Rzeczypospolitej był to zamek starościński, parokrotnie oblegany przez obce wojska. Pod zaborami w XIX wieku został w większości rozebrany na odbudowę miasta po pożarze. Do dziś przetrwały fragmenty murów obronnych i wieża główna. Od 2008 roku na zamku trwają prace archeologiczne w trakcie których odsłonięto dziedziniec i piwnice dawnych skrzydeł Zamku Wysokiego. Odnaleziono 200 tysięcy eksponatów w tym bullę  papieża Grzegorza XI i srebrne monety z połowy XVII wiekuW latach 2014-2015 przeprowadzono adaptację budynku na potrzeby muzeum. 

























                 Z wieży zamkowej, na którą można wjechać windą, widok na miasto, które po I rozbiorze Polski  należało do Prus.  W 1972 oddano w mieście do użytku pierwszą w Polsce stację benzynową (CPN), której budynek był wykonany z prefabrykatów z tworzyw sztucznych.









                  Zamek otacza park z częściowo zachowanymi murami. W jednym jego kwartale w latach 1844 do 1945 był cmentarz ewangelicki.







               Dla mnie Człuchów był powtórką, jakże odkrywczą. Byłam tam chyba ponad dwadzieścia lat temu i muszę przyznać, że wiele się zmieniło. Nareszcie wrócił człuchowski zamek ze swoją historią. Podobnie z Chojnicami. Byłam tam w tym samym czasie co w Człuchowie. Miasto wypiękniało.  Nie wiadomo, kiedy Chojnice otrzymały prawa miejskie. Najstarsza informacja o mieście  jest w dokumencie z 1275 roku wystawionym augustianom z pobliskiej wsi Swornegacie. W roku 1309 znalazło się pod władzą Krzyżaków, którzy w ciągu pierwszej połowy XIV wieku umocnili go i powiększyli obszar do niego należący.  Dzięki położeniu przy głównym szlaku łączącym Zakon z Brandenburgią Chojnice rozwijały się bardzo szybko, bogacąc się głównie na handlu. Okres prosperity zakończył wybuch wojny polsko-krzyżackiej w roku 1409. Po zwycięstwie pod Grunwaldem do miasta na krótko wkroczyły także oddziały polskie. W roku 1433 miasto oblegane było przez wojska czeskich taborytów wspomagane przez polską szlachtę pod wodzą Jana Ostroroga. Po wybuchu otwartego powstania przeciw Krzyżakom i poddaniu się miast pruskich protekcji Kazimierza Jagiellończyka w roku 1454 pod Chojnicami doszło do walnej bitwy między wojskami obu stron. W bitwie tej Krzyżacy odnieśli zwycięstwo, którego konsekwencją była uciążliwa 13-letnia wojna. Jednym z dwóch chojnickich starostów w okresie Rzeczypospolitej szlacheckiej był Andrzej Puszkarz z Dobrzyczan, który uzyskał to stanowisko w uznaniu zasług po wojnie 13-letniej. 
            Zabytki to średniowieczny układ przestrzenny Starego Miasta z kamieniczkami z XVIII i XIX wieku. Na Rynku znajduje się fontanna nawiązująca do klasycyzmu, której rzeźby przedstawiają korowód świętojański. Neogotycki ratusz zbudowany w 1902 roku po wyburzeniu XVI-wiecznego starego, Bazylika pw. Ścięcia św. Jana Chrzciciela z XIV wieku. Według średniowiecznych podań wybudowana na miejscu pogańskiej świątyni Świętowita. Na wschód od kościoła plebanie, stara – XIV-wieczna i nowa – XVIII/XIX-wieczna. Barokowe kolegium pojezuickie z kościołem pw. Zwiastowania NMP z XVIII wieku,  średniowieczne, XIV-wieczne mury miejskie okalające Stare Miasto od zachodu oraz częściowo południa i wschodu, oraz  baszty, Wronia, Szewska, Kurza Stopa, Człuchowska i jeszcze kilka ciekawych obiektów, wartych zobaczenia.













           W centrum Starego Mista w XIX wiecznej kamienicy, w klimatycznej restauracji zjedliśmy obiad







 i tym razem już prosto do mety, czyli do domu. Gdy dotarlismy byl wieczór. Zakończyła sie nasza kolejna wyprawa po Polsce.